O tym, że egzamin na rodzica zdaje się nieskończenie wiele razy

poniedziałek, maja 20, 2019

Sierpień 2014 

Denerwujecie się?", zapytała mailowo Emma w weekend przed naszym magicznym panelem. "Jeśli chodzi o mnie, to właściwie nie wiem", odpisałam. "Za to on martwi się tym, że się zupełnie niczym nie martwi."
Dzień przed godziną zero wyznał mi jeszcze, że to jest dość niepokojące, bo wedle wszelkich jego obliczeń wynika, że jeśli by się zdenerwował, to miałby gwarancję, że wszystko pójdzie gładko, a tak to może być blado, zgodnie z prawem Murphy'ego. Chociaż przeczucia mówią mu, że tym razem obliczenia wezmą w łeb i naprawdę będzie dobrze.
Zbyt to skomplikowane jak na mój mały umysł.
- Może chociaż przeczytam ten cały PAR - oznajmił wreszcie w wieczór poprzedzający spotkanie. - Trochę sobie słownictwo odświeżę.
["... i dowiem się, co w ogóle w nim jest!", chciałam dodać za niego, ale ugryzłam się w język, coby Męża Mego nie zniechęcać do lektury własną gderliwością.]
Otworzył więc Inżynier stosowny plik, wklepał hasło i pogrążył się w lekturze.
Po 3 minutach głęboko westchnął i odłożył tablet na bok.
- Chyba się zmęczyłem - oświadczył. - Dużo tego - dodał wyjaśniająco.
Ano dużo. W sumie 65 lat naszych żyć.

W poniedziałek cieszyłam się, że następnego dnia mam wolne - oto, czym zajmowała się moja głowa. Zamiast obgryzać paznokcie z nerwów, ja myślałam już tylko o urlopie. Rankiem w dniu panelu ucięliśmy sobie całką przyzwoitą przebieżkę na naszej stałej trasie, symbolicznie zamykając letni sezon treningowy i ustawiając głowy na tryb "jeszcze tylko panel i dwa tygodnie totalnego lenistwa". Jeszcze tylko panel. Dopiero po powrocie do domu poczułam ten charakterystyczny dreszczyk emocji. Wiecie, taki z serii "a jak zabraknie nam języka w otworze gębowym?", "a jak nie zrozumiemy, co do nas mówią?", "kto by dał dziecko komuś, kto nie potrafi się wysłowić w docelowym narzeczu?" Aby go rozproszyć, zgodnie z nauką naszych mam oraz radą Liz ["Smart / formal style. It is the most important interview you will ever attend"] wskoczyliśmy w sztywne biznesowe ciuszki, strzeliliśmy sobie selfie dla Potomka i ruszyliśmy podbijać inglandzkie serca.


Maj 2019

Najwyraźniej na przestrzeni tych pięciu lat pewne rzeczy nie zmieniły się ani o jotę. Ja wciąż  nie jestem pewna, czy się stresuję, ale na wszelki wypadek postanowiłam przeczytać nasz PAR jeszcze dwa razy, a że jest on trzy razy dłuższy od PAR Stefki sprzed lat, czytanie też trwało zdecydowanie dłużej. Jak cały ten proces. On od tygodnia przysięga, że przeczyta raport dokładnie, aby odświeżyć sobie słownictwo, no bo przecież nie życiorys, i nawet się stara, ale albo płacze ze śmiechu ("boszeeee... muszę to przeczytać Szwagierce!") albo - patrz wyżej - szybko się męczy. 
Biedactwo moje.
W sumie to już 75 lat naszych żyć.

Pewne rzeczy wciąż się nie zmieniły. Dziś cieszę się, że jutro oboje mamy wolne - oto, czym zajmuje się moja głowa. Zamiast obgryzać paznokcie z nerwów, ja myślę już o half-termie i o naszej kawie, którą po panelu symbolicznie uczcimy koniec teoretycznych przygotowań na przyjęcie Drugiego. Jutro nie utniemy sobie wspólnej przebieżki, bo mając Fruzię, musielibyśmy zatrudnić Nianię do opieki, ale wczoraj ucięłam sobie samotny trening na stałej trasie, symbolicznie przechodząc w tym sezonie na dłuższe dystanse. Biegnąc, mieliłam w głowie odpowiedzi na mniej lub bardziej prawdopodobne pytania panelu i zastanawiałam się, którą sukienkę włożyć - tę szarą, ołówkową, nieco sztywną, ale elegancką, tę samą, w której pięć lat temu zdawaliśmy egzamin na rodziców; czy też tę kolorową, bardziej wiosenną, do której pasują mi bladoróżowe buty. Jutro rano ogarniemy Fruzię, odstawimy ją do pre-school i pojedziemy, czując ten charakterystyczny dreszczyk emocji, pomimo lat spędzonych tutaj.

- Why you and daddy picking me up tomorrow? - pyta ona.
Bo lubi wiedzieć. Lubi wiedzieć, kto ją odbiera, a jeśli będziemy razem, to dlaczego, skoro zwykle jest jedno z nas, jaki jest plan na resztę popołudnia i gdzie w tym wszystkim będzie czas na lody.
- Bo będziemy wracać razem z ważnego spotkania - mówię jej. - Będziemy na nim rozmawiać o bejbikach.
- And Sofia be there?
- Tak, ona też tam będzie.
- And you talking about my baby?
- Tak, dokładnie tak - mówię.
Oczy jej się śmieją.
- I like it!

To jedno akurat się zmieniło. 
Już nie czekamy tylko we dwoje.

You Might Also Like

13 komentarze

  1. Kochani trzymam kciuki buziaki będzie ok ps fajnie czekać we Trójkę :-) wiem coś o tym. Fruzia jest the best

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziewczyny kochane, jednoglosne TAK od Panelu!😊😊😊 Dziekujemy za kciuki!❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  3. Super Gratuluję 🎊 ♥️

    OdpowiedzUsuń
  4. Czyli historia lubi sie powtarzac? ;)

    Gratuluje i niech Drugi pojawi sie jak najszybciej!

    OdpowiedzUsuń
  5. Brawo WY!!! Gratulacje i szybkiego pojawienia się Drugiego.

    Izumi

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękujemy, kochane!! ❤️❤️❤️

    OdpowiedzUsuń