O tym, że uwielbiam, kiedy szumi i szeleści

czwartek, października 25, 2018

Z tym jej polskim mam trochę tak, jak Mamuśka kiedyś z finansami. Pamiętam jak czasem mówiła, że kiedy była w dołku finansowym i już naprawdę zaczynała zastanawiać się, co tu zrobić, żeby budżet się domykał, właśnie wtedy okazywało się, że pojawiał się jakiś nieoczekiwany zwrot podatku, ktoś jej oddał dług, o którym ona sama zapomniała, na konto wpływało jakieś zaległe wyrównanie pensji i sytuacja była opanowana. U nas jest podobnie - po okresach wzmożonej aktywności polskiego, przychodzi spadek jej i naszej formy, doba się kurczy, a ja zaczynam myśleć, że moglibyśmy więcej, bardziej i w ogóle. I choć przecież rozmawiamy codziennie w naszym języku, godzina po godzinie, minuta po minucie, bo od tej jednej reguły nie ma wyjątku, to czasem sumienie zaczyna podgryzać, zaczynam się martwić, że za mało, że może źle, może powinno być inaczej. I wtedy najczęściej Fruzia przemawia, lejąc strumienie miodu na duszę matki polki językowej.

- Play hide-and-seek? - proponuje ona przynajmniej co drugi dzień.
- W chowanego? - pytam jak zawsze, do znudzenia i obrzydzenia. - Dobra. Liczysz.
Fruzia zaczyna:
- One, two, three... Ready or not! I'm coming!
Chwilę później ja na upartego:
- Jeden, dwa, trzy... Szuuuukam!
I łażę po mieszkaniu, udając, że nie widzę tych wystających spod koca girek i trzęsącego się brzucha.
- Gdzie ta Fruzia się schowała??? Aaaaa! Tutaj jesteś!

Wczoraj znów nakazała mi się schować. Przycupnęłam przy lodówce i myślę o tym kawałku batonika, którego schowałam sobie na wieczór. Zdążę czy nie? Nagle bardzo wyraźnie dociera do mnie głos Fruzi:
- ... czy, tery, pieć, siede, ooosiem, dziefeć... Szuuukaaaam!
Nie wytrzymałam i wyskoczyłam zza lodówki wrzeszcząc radośnie, że tak pięknie po polsku powiedziała, że taka mądra i w ogóle, na co ona ze śmiechem:
- Tutaj, mummy!

Tego samego dnia w ogródku zapytałam ją, co robi Rudolf, któremu znudziło się obwąchiwanie trawnika i postanowił trochę się powydzierać na okolicę, jak to Rudolf. Fruzia, zamiast jak zwykle powiedzieć, że Rudolf woof woof, nagle po prostu oznajmiła, że szczeka. Piękne sz i cz, piękna całość i każdy dźwięk z osobna. I niby wiem, że Rudolfy szczekają, ale nie wiedziałam, że ona wie!

Gdyby ktoś mi powiedział jeszcze trzy lata temu, że tak się będę ekscytować każdym polskim słowem, które wypowie sama z siebie, postukałabym się głowę.

Lifelong learning.

You Might Also Like

9 komentarze

  1. Młoda swego czasu twierdziła, że Travis "hałczy" :-D

    OdpowiedzUsuń
  2. A ja po tytule myslalam, ze o jesieni bedzie! :D

    Bi zaczela bardzo szybko pieknie wymawiac polskie sz, cz, rz. Natomiast Nikowi do dzis zdarza sie zaseplenic. Szczegolnie to rz lub nasze polskie R nie moze sie dogadac z jego aparatem mowy. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście, że Fruzia wie, że umie i czasem nawet powie, ale: "mam, no litości nie zawsze mi się chce"-0

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie kiedyś na krześle odwrocilo gdy usłyszałam - to nie jest śmieszne - całe zdanie pięknie po polsku. Ale to jednorazowy wypadek był. Zauważyłam że szybciej mówi po polsku gdy widzi że druga osoba go nie rozumie. Niestety nauczył się, że ja rozumiem angielski i chociaż od 5 lat odpowiadam mu tylko po polsku on i tak kontynuuje po swojemu. No nic będziemy próbować dalej.
    Pozdrawiamy z ciepelka😉

    OdpowiedzUsuń
  5. A to ci zdolna bestia i taka z cicha pęk. Najlepsze jest to, że wszystko spisujesz. Bedzie jak znalazł jak już będzie śmigać po polsku.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale czad:D wyobrażam sobie co czujesz jak powie po polsku, bo moja Marta zaczyna gadać dopiero a udało mi się ją nauczyć że jak idzie do sklepu w Ameryce albo w Anglii i chce kupić jabłko to co mówi? 'apyl' :D:D:D świetne takie małe istotki śmigające drugim językiem:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Przypomniało mi się jak ja uczyłam Martynę mama, powtarzałam przy każdej okazji, gadałam, trułam i w ogóle, a ona uparcie mówiła tata, aż pewnego dnia po prostu skapitulowałam i mówię, a niech będzie tata! I wtedy Martyśka powiedziała: MAMA!! Dzieci same muszą, wiedzą, znają ale muszą same, wtedy kiedy chcą! Kochany Fruziak :)

    OdpowiedzUsuń