O tym, co po drodze

poniedziałek, września 03, 2018

Pamiętam, że przy pierwszych poważnych myślach o adopcji mówiliśmy głośno o tym, czego się boimy. Pamiętam, że zadawaliśmy sobie mnóstwo pytań, część z nich choćby po to, żeby je usłyszeć, nadać im brzmienie i kształt, bo aby z czymś naprawdę się zmierzyć, trzeba to najpierw odebrać zmysłami. Pytaliśmy więc samych siebie, czy aby na pewno będziemy w stanie pokochać dziecko, które przyjdzie do nas ze swoją własną historią.

Potem odkryliśmy, że boimy się czegoś zupełnie innego - czy to ono zaakceptuje i pokocha nas.

Na jednym z pierwszych szkoleń mówiliśmy o tych naszych lękach. Dodałam wtedy kolejne. Co jeśli wykrzyczy nam, że nie jesteśmy jej prawdziwym rodzicami, że nas nienawidzi i nie chce już więcej oglądać?

Cztery lata później z całą pewnością mogę stwierdzić, że bardziej bałabym się tego, że to poczuje, ale nigdy nie powie tego głośno. Że zamilknie ze swoimi strachami, że będzie bała się je wyartykułować.

Dziś też mamy swoje obawy. Ale to nie są obawy o nas. Zastanawiamy się, jak to wszystko wpłynie na nią, czy early permanence nie zachwieje JEJ pewnością ciągłości, jeśli zdarzy nam się rozstanie z Niemal-Drugim. Jak przeżyje to Niemal-Drugi. Czy będzie nam się śnił po nocach i czy jego też będziemy rozpaczliwie i przez sen szukać w w pościeli, w której nigdy z nami nie spał? Pytamy samych siebie, czy podołamy. Czy będziemy mieli w sobie wystarczająco dużo siły, jeśli. I tyle samo entuzjazmu, co przy Fruzi.

I to też. O, to. Jak moja własna Mama tuż przed spotkaniem ze mną zastanawiamy się, czy będziemy kochać tak samo mocno, jak ją. Jej przecież nie da się już kochać bardziej, kolejnym stopniem tej miłości byłby już tylko biały kaftan, więc obmacuję bezczelnie własne serce, sprawdzając, co i ile jeszcze pomieści.

Mamuśka tylko się uśmiecha, kiedy to słyszy.
- Będziecie - mówi spokojnie. - Jak już się pojawi, to zobaczysz, że będziecie.

A ona przecież wie.

You Might Also Like

11 komentarze

  1. Ja tez wiem. I tez sie balam. Niepotrzebnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozostaje mi wierzyć doświadczonym. Wierzę. Pomaga.

      Usuń
  2. Te same obawy. Inne scenariusze. W drugiej ciąży zastanawiałam się czy jestem wstanie RÓWNIE MOCNO pokochać drugie dziecko. Przecież pierwsze kocham do szaleństwa i naj!!! A co jeśli nie?!?! A gdy tylko pojawił się ON już wiedziałam jakie te obawy były na wyrost. Oczywiście, że kocham ich jednakowo!!! Serce jak się okazuje ma sporą pojemność;)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj te serducha mają tyle miłości, że pomieszczą jeszcze i jeszcze💕

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taka rodzicielska wada genetyczna :-) ❤️

      Usuń
  4. Pewnie, ze wie. Milosc sie mnozy, a nie dzieli przez ilosc osob. :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I nawet Rudolfy się mieszczą w tej tabliczce mnożenia :-) :-*

      Usuń
  5. I ryczę :* Pomieścicie w sercach i Drugiego i Trzeciego, jak już znajdą drogę do Waszego domu :) Ściskam Kochani :* :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki Ryczard jesteś :-) :-** Odściskujemy!!

      Usuń