O błogosławionych, którzy wchodzą oknami

poniedziałek, października 24, 2016

[Przed zażyciem skonsultuj się z poczuciem humoru, lekarzem lub farmaceutą.]

Po rozmowie z ostatnią agencją adopcyjną, która przez kilka tygodni robiła mi nadzieję na coś poważniejszego niż tylko przelotny romans, a która to trwała trzy minuty zamiast wielce zapowiadanej godziny, wiem już, że czas spojrzeć prawdzie w oczy. Jeszcze nie wiem, co ta prawda dla nas oznacza, ale jak zawsze w takich chwilach czuję potrzebę natychmiastowego działania.

Odpalam laptopa. Sama nie wierzę w to, co wystukuję na klawiaturze, ale hej, nigdy nie twierdziłam, że jestem normalna. (No, może tylko w procesie adopcyjnym. Ale pssst!) Adopcja w Hiszpanii (sic!). Adopcja w krajach UE. Adopcja zagraniczna UK. Adopcja w Polsce / adopcja z Polski. 

Rozkręcam się.

Surogacja. Adopcja zarodka. Rodzina zastępcza UK / PL.

(Wciąż jeszcze tu jesteście?)

Po uważnej lekturze robi mi się lepiej. Nie wszystko stracone. Dzieci robi się naprawdę na wiele sposobów.

1. Tak, również uprawiając seks. (Uwierzcie lub nie, ale zupełnie wyleciało mi z głowy, że seks służy także do tego! Inżynier twierdzi, że nic w tym dziwnego, bo niebawem pary, które poczną dziecko metodą tradycyjną, będą należały do gatunków chronionych, zaś najpopularniejsze znaczenie słowa 'wpadka' znajdzie się w słowniku archaizmów.) Oprócz seksu normalnego, nie obciążonego czekaniem na dziecko ani strachem przed nim, wyróżniamy kilka rodzajów tej metody poczęcia:

a) ze wspomaganiem hormonalnym (magiczna pigułka przed snem; albo lepiej dwie, może będą bliźniaki)
b) ze wspomaganiem religijnym (licząc na cud)
c) ze wspomaganiem medycyny wschodu (w znakomitej większości przypadków równa się to liczeniu na cud)
d) ze wspomaganiem alkoholu (zdecydowanie najprzyjemniejsza wersja; chyba że masz tendencje do upijania się na smutno)
e) ze wspomaganiem jogi (nogi do góry; been there, done that!)
f) wpadka (nie, no serio, nawet się nie przyznawajcie, że trafiła Wam się ta wersja, bo będę zazdrosna!)

2. Korzystając z medycyny prokreacyjnej, która proponuje:

a) IVF tradycyjne (taniec godowy na szkiełku, a potem konkrety)
b) ICSI (wciąż na szkiełku, ale bez gry wstępnej)
c) inseminacja (trochę jak pkt.1b)
d) IVF z dawstwem komórki jajowej (marzenie każdego faceta - on jeden i one dwie)
e) IVF z dawstwem nasienia (ona jedna i ich dwóch - tylko prawdziwy facet jest w stanie to unieść)
f) adopcja zarodka ("kochanie, adoptowaliśmy cię tak jak Fruzię, ale to ja cię urodziłam; jesteś więc naszym rodzonym dzieckiem, ale nie biologicznym")

3. Wynajmując surogatkę, w połączeniu z pkt. 2 ("kochanie, jesteś naszym biologicznym dzieckiem, ale nie ja cię urodziłam")

4. Dokonując inseminacji domowej (DIY wciąż w modzie)

5. Adoptując tradycyjnie:
a) na emigracji w kraju zamieszkania (jak już dowiedziesz, że składasz się wyłącznie z wody i cierpliwości)
b) z zagranicy (prawie kupiłam bilet na Filipiny)
c) wracając do ojczyzny z emigracji (wracać już, czy jeszcze poczekać?)

6. Adoptując trochę mniej tradycyjnie:
a) wypatrując swojego dziecka w ogłoszeniach o poszukiwaniu rodziny dla konkretnej małej osoby (to nie grzech odnaleźć się na facebooku! muszę tylko częściej do niego zaglądać)
b) zawierając nieformalną umowę z ciężarną, która zdecydowała się oddać dziecko do adopcji i poszukuje dla niego rodziny (może najpierw amputuj sobie system nerwowy)

7. Tworząc rodzinę zastępczą (tricky - po 13 latach posługi Fostersowie nie potrafią sprecyzować, ile dzieci przeszło przez ich ręce) 

8. Znajdując samotnego, dzieciatego partnera  (najlepiej z docelową liczbą potomstwa,; po co za jakiś czas wracać do tematu?)

9. (Aż się boję napisać, żeby jakieś CBŚ nie skasowało mi bloga) Ukraść komuś, kto najwyraźniej nie ogarnia i nie doliczy się straty.

Po zakończeniu fascynującej lektury z ulgą odkładam laptopa. Nie ma co panikować, jest dla nas nadzieja. A jeśli pociągniemy kilka srok za ogon, mieszając kolejki, kliniki, kraje i opcje - wciąż mamy szansę na zostanie rodziną wielo-, wielodzietną!

Dzwonię do Inżyniera.
- Cześć kochanie, mam pomysł!

(...) :-)

You Might Also Like

11 komentarze

  1. Hmmm a ja dzisiaj miałam sen, że chodziłam z dziewczynami po lesie i dwóch facetów do nas podbiegło, jeden zabrał Kasię, a drugi Martynę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Goniłaś ich?

      Nie znoszę takich snów.

      Usuń
    2. Jak to w snach każdy pobiegł w inną stronę ;) Spoko dziewczyny są w domu i możesz mi wierzyć że nie da się ich dzisiaj nie usłyszeć :/
      A co do ogólnego wrażenia po wpisie to jesteś bardzo pozytywnie zakręcona :)

      Usuń
  2. Najważniejsze aby mieć przy sobie dziecko a droga która ku temu wiedzie zawsze jakoś się znajdzie :)
    PS. w uk surogacja jest legalna i prawnie uregulowana przepraszam jeśli nazbyt intymne pytanie ale myśleliście o takiej opcji ? Chyba znacznie szybciej by to pozwoliło powiększyć rodzinę choć oczywiście rozumiem ze to złożona kwestia wiele za i przeciw i nic Wam nie narzucam mam nadzieje ze nie odbierzesz moich słów negatywnie
    U mnie na 4 ciaze trzy z wpadki moze sie wydawac super- ale każdy medal ma dwie strony ..
    pierwsza na tabletkach anty (bylam chora jedna zwymiotowalam )wszystko dobrze córa , druga planowana udalo sie w 2 cyklu -syn ,trzecia poczeta na mini pill i tu właśnie pojawia się druga strona medalu :( zaszlam biorac leki które są przeciwskazane w ciazy a jednocześnie obniżają skuteczność anty ..gp mnie nie poinformował a ja sama nie doczytalam ..w tamtym cyklu tylko dwa razy wspolzylismy jak nie dostałam okresu bylam pewna że przez stres lub skutki uboczne brania leków ..test zrobiony po paru dniach pokazał dwie kreski bylam w szoku- niestety tym lekiem zaszkodziłam ciazy ,zarodek był mniejszy niż powinien ,mialam plamienia ,bóle krzyża ,zero objawów (co u mnie jest dziwne bo w każdej ciazy umieram w 1 trymestrze)lekarze zasugerowali aby przerwać ciaze bo nie rozwija się jak powinna :( mialam zabieg w moje 28 urodziny :/ czwarta ciaza jeden jedyny raz w całym cyklu który wypadal w okres -mialam zmienić nuva ring na implant i był miesiąc przerwy od anty..okresu juz nie dostałam .
    Ale żeby nie było zbyt kolorowo - po 1 ciazy usunięto mi jajnik wraz z jajowodem powodem była 10cm torbiel dermoidalna ,drugi jajnik okroili została połowa .Bardzo się obawialam czy córka doczeka się rodzeństwa -może dlatego mimo iż nie doświadczyłam problemu niepłodności to jednak jestem empatyczna w stosunku do osób które go doświadczyły ,nie ma we mnie ignorancji dla problemu ,doskonale wiem ze tak naprawdę to mogła być kazda/każdy z nas .
    Rozpisałem się -przepraszam ze esej

    Trzymam za Was nieustannie kciuki aby Fruzia została wkrótce starsza siostra a Wy ponownie rodzicami ♡

    ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sporo trudnych doświadczeń masz na koncie, zawsze powala mnie świadomość, że tyle kobiet ma tyle różnych przejść w tym temacie... Dziękuję, że się podzieliłaś swoją historią :-* Tak, masz rację, to może / mogła być każda z nas.

      Odpowiadając na Twoje pytanie - nie, o surogatce nie myślimy, chociaż rozmawialiśmy o tym. Żadne z nas 'nie czuje' tego tematu, choć uważam, że faktycznie może to dobre rozwiązanie dla niektórych par. Przyznam się też publicznie, że kiedyś uważałam surogację za temat co najmniej dziwny, ale to było dawno temu, moje myślenie poszło zdecydowanie w dobrym kierunku i już dziś nie mówię kategorycznie 'nie'. Nigdy nie wiadomo, dokąd nas życie zaprowadzi.

      My również ściskamy i dziękujemy za kciuki! Będą nam potrzebne :-) :-*

      Usuń
    2. Moja koleżanka straciła macice w wyniku ciazy powiklanej i krwiaka (krwotok musieli robić histeraktomie aby ją ratować ) straciła córeczkę (25tc :(i możliwość urodzenia kolejnej ..) lekarze zaproponowali jej właśnie surygatkę jako jedna z opcji ,w uk nie jest to ryzykowne jak w Pl (gdzie dziecko należy do kobiety która urodziła niezależnie od wszystkiego )ale oni również się nie zdecydowali bo niesie to za sobą iv a oni wierzący i praktykujący .. myślę że jeśli chodzi o mnie wolałabym adoptować niż zdecydować się na opcję mamy zastępczej ale wiele osób decyduje się na taką opcję i są zadowoleni także kwestia podejścia .Najbardziej jestem zdziwiona siła psychiki tych kobiet ..w ciazy i po porodzie hormony szaleja ..nosić dziecko które nie jest nasze i oddać wymaga zapewne ogromu silnego charakteru bo to niesamowicie trudne (w mojej subiektywnej opinii rzecz jasna )

      kciuki nieodmiennie zaciśnięte za powodzenie waszych planów :*

      Usuń
    3. My mamy dokładnie tak samo - wolimy adoptować dziecko niż angażować surogatkę, ale to bardzo indywidualna kwestia. W tym wszystkim najbardziej doceniam fakt, że z moim mężem jesteśmy tak bardzo jednomyślni co do tego, w jaki sposób chcemy / możemy zostać rodzicami.

      Masz rację, trudno nawet sobie wyobrazić położenie osoby, która nosi czyjeś dziecko przez tyle miesięcy. Ostatecznie jednak jest to decyzja dobrowolna, nikt nikogo do niczego nie zmusza. A kiedy robi to dla kobiety inna bliska jej osoba, bez żadnych profitów z tego tytułu - to widzę to jako prawdziwy dar serca.

      Niesamowite, jak świat bardzo się zmienił na przestrzeniu kilkudziesięciu lat, skoro jest tyle dróg do rodzicielstwa i można o nich otwarcie (mniej lub bardziej, ale jednak) rozmawiać, prawda?

      Usuń
  3. Wariatka. Ale jaką pozytywna ☺☺☺☺

    OdpowiedzUsuń
  4. Opcja DIY i punkt 9 pozamiatały :) Cholera, jakbym mogła - to sama bym została dla Was surogatką, dawczynią komórki czy kim tam jeszcze ;) Temat poważny - a jednak nie potrafię się nie śmiać na widok tych wszystkich wymienionych przez Ciebie wariantów ;) Dobrze, że poczucie humoru nadal dopisuje !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, my nawet dostaliśmy już jedną propozycję w tym temacie - Zamroczona, nasza sąsiadka, któregoś dnia ni z gruszki ni z pietruszki oświadczyła, że jeśli chcemy, ona może nam urodzić dziecko. To było całkiem na poważnie. Nie musze chyba dodawać, że to był jeden z najdziwniejszych momentów naszego życia? ;-)

      Fajnie, że udało mi się rozbawić kogoś oprócz mnie samej ;-)

      Usuń