#NiepłodnościNieWidać: O tym, skąd się biorą dzieci

poniedziałek, sierpnia 08, 2016

Maj 2013

Siedzę w poczekalni. Na stoliku kolorowa prasa. Na okładkach piękni i młodzi. I pewnie płodni, myślę ironicznie. W takim miejscu jak to wszystko kojarzy mi się jednoznacznie. Zresztą, kogo ja oszukuję? Od dłuższego czasu wszystko i wszędzie kojarzy mi się z jednym. Rany boskie, kto mi ukradł mózg? 

Na sofie obok para; oboje przyglądają mi się ukradkiem. Chyba nowi, bo rozglądają się ciekawie po pomieszczeniu. (Jedna z pięciu anonimowych par, które mijam codziennie na ulicy. Entliczek, pentliczek, czerwony stoliczek, na kogo wypadnie, na tego niepłodność.) Muszę wyglądać na stałą bywalczynię, kiedy tak z marszu pewnym krokiem zmierzam w kierunku okienka recepcji, przedstawiam się i informuję o umówionym na 8.30 skanie, po czym rozsiadam się wygodnie na jednej z miękkich kanap i wyciągam książkę.

De facto, tak właśnie się czuję.

Jak stała bywalczyni Fertility Centre.

Zerkam na tablicę korkową, do której przypięta jest ulotka z moim 'ulubionym' tekstem: "There is only one thing more painful than having a baby. Not being able to have a baby." Jakie prawdziwe.

Otwieram "Projekt matka. Niepowieść" Małgosi Łukowiak. Zimno.

"Cóż, są kobiety, które zachodzą w ciążę od pobieżnego rzutu oka na męskie spodnie. Ja dostałam hormony na dzieci, do nabycia w aptece, na receptę. Ten, Który Tym Zawiaduje, wykazał się poczuciem humoru w gatunku zbliżonym do mojego.

Więc luteina pod język.
Dwa razy dziennie. Rano i wieczorem.
To stąd się biorą dzieci.
Dzieci są za dwa pięćdziesiąt, w tandetnym opakowaniu.
A ich robienie ma gorzki i proszkowy smak.
Od dzisiaj przez dwa tygodnie, dwa razy dziennie.

Tak pragnęłam kontroli, pożądałam jej, od początku PLANU DZIECKO wychodziłam z założenia, że mój plan ma tylko jedną opcję - powieść się.
Nie powiódł się.

Aniele Boży, Stróżu Mój,
Pomódl się do moich jajników,
Albo w ich intencji, zresztą - jak tam chcesz.
Byle skutecznie.
Amen."

Mój Anioł Stróż chyba dobrze zna twojego, Zimno, choć mój ma ze mną trochę więcej pracy. O nie, nie dlatego, że zakładałam powodzenie planu. O ironio, wkraczałam na tę ścieżkę w pełni świadoma wybojów, na które możemy się natknąć. W pełni? No dobrze, trochę przesadziłam. Aż tak daleko moja świadomość nie sięgała. I nasze dziecko kosztuje trochę więcej. 70-80 funtów za jedną dawkę Menopuru [w moim przypadku razy pięć do jednego zastrzyku], dodając do tego koszty innych leków i wizyt lekarskich. Ale, o wspaniałomyślny Losie!, nasze dziecko sponsoruje NHS.

Uśmiecham się do siebie, bo wiem, co będzie dalej. Trójka dzieci. W niepowieści.
Zupełnie inaczej niż w życiu, w którym nie jestem w stanie przewidzieć nawet rezultatu dzisiejszej wizyty.

Prosto z kliniki pędzę do pracy. Po Różowej Chmurce plącze się Sarah, nasza Area Manager, przełożona Matki Przełożonej. Trafia do naszej sali akurat w momencie, kiedy pytam Kate o miejsce w lodówce w naszej przysalowej kuchni. Ogromne pudło dragów musi przetrwać ze mną w Różowej do późnego popołudnia. Jedno spojrzenie i już wiem, że Sarah wie. Nie bez powodu tak myślę. Sarah sama ma córkę jedynaczkę. Właśnie z IVF. Pomaga mi ulokować szarą papierową torbę z kosmiczną zawartością w lodówce w kuchni głównej. Tuż nad półką z kurczakami, obok jogurtów dla dzieci.

To stąd się biorą dzieci, Zimno. 

Z lodówki w przedszkolu.

You Might Also Like

6 komentarze

  1. Słyszałam już o kapuście, o bocianach, ale żeby z lodówki w przedszkolu?? Jakaś nowoczesna teoria ;) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, widzę, że nie nadążasz za najświeższymi trendami w medycynie prokreacyjnej! ;-)

      Usuń
  2. Przeczytałam .....te notke i.poprzednia...i wiesz co?bardzo chciałabym Was usciskac! Nie ogarniam tego ile musieliscie sie nacierpiec naczekac pokladac nadziei....czekac czekac ...ja przeżyłam ulameczek tych "przyjemności" bo los byl bardzo łaskaw....Nie ma na Was mocnych jesteście Super BOHATERAMI...Usmialam się z teorii ze dzieci biora sie z przedszkolnej.lodówki to jakas nowośc :-D :* Fruzine usciskaj mocno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana Nicole, jak przeczytasz kolejne posty, to zobaczysz, że obok bohaterstwa nie staliśmy nawet jedną nogą. Fruzina uściskana, a teraz Ty pędź do swoich i zrób to samo od nas:-)

      Usuń
  3. Kochana, ta Twoja wyliczanka...powinna być chyba jednym z flagowych haseł całej kampanii! Dokładnie tak właśnie jest - na kogo wypadnie, na tego...BĘC ! Przeważnie to czysta loteria, niczym niezawinione zrządzenie losu...A mimo wszystko człowiek ma często poczucie winy, jakby sam się do swojej niepłodności przyczynił i sam ją sobie wybrał za towarzyszkę życia.

    Ta zakładka - szalenie mi się podoba ! Pomysł pierwsza klasa !

    OdpowiedzUsuń