#NiepłodnościNieWidać: O jedynym skutecznym znieczulaczu

czwartek, sierpnia 18, 2016

To nie jest tak, że spędziliśmy kilka lat, użalając się nad swoim losem. Czasem, kiedy już wszystkie ręce i łapy nam opadły, zaczynaliśmy patrzeć na siebie z boku, z pozycji obserwatorów. Często był to dość zabawny widok.

Wrzesień 2013

Ledwie zdążyliśmy na punkcję. Odbyliśmy szaleńczą jazdę Rustim po wszystkich okolicznych wioskach, ja ze łzami w oczach i wkurwem w żyłach, on blady jak ściana i z obłędem wypisanym na twarzy - może przeczuwał, co mu zrobię, jeśli nie zdążymy. 

A pytałam 400 metrów od domu, kiedy okazało się, że zapomnieliśmy nawigacji:
- Pamiętasz drogę?

Twierdził, że pamięta.

Kiedy czekałam już na zabieg na swoim łóżku, ubrana w seksowną, szpitalną koszulę, oświadczyłam, że go zamorduję, jak tylko obudzę się po oddaniu jajek. Miałam nadzieję, że jeszcze tam są. A ten gad tak mnie zaczął rozśmieszać, że na koniec zapomniałam się na niego obrazić.

(...)


Siedzę i piję. Widzę swoje odbicie w tej paskudnej szybie, którą ktoś wstawił zamiast ściany między przedpokojem a salonem. Dżizas, kto to w ogóle projektował?

Wyglądam żałośnie, jak menelka. Tusz spływa po policzkach, włosy mokre od potu, stara bluza. Przede mną do połowy opróżniona butelka wina.

Piję do szyby, bo nawet lustra nie mam.

Zaczynam się śmiać. Powinnam zrobić sobie selfie i wstawić na fejsa. Ciekawe, ile lajków bym zebrała?

Grudzień 2013

- Bo widzisz, ty i ja zostaliśmy stworzeni jako istoty doskonałe. Jesteśmy tak perfekcyjni, że na świecie nie ma już miejsca na nic bardziej perfekcyjnego. I to dlatego nie możemy mieć dzieci, bo wyobraź sobie, co by powstało z dwóch takich ideałów jak my - wyjaśnił mi dość radośnie on podczas przejażdżki naszą czerwoną Skorupką.

No tak. Świat mógłby tego nie unieść.

Maj 2013

- Coś wam miałam powiedzieć, ale co to było? - zastanawiała się na głos Mamuśka, siedząc przed monitorem komputera. - Aaaa! - przypomniała sobie raptem. - Śniło mi się, że mieliście dwójkę chłopców!
O żesz.
Prorocze sny Mamy znowu na topie.
- Takich dwu-, trzyletnich widziałam i zupełnie czarnych! - ekscytowała się Rodzicielka. - Śliczne czarne łebki!
Parsknęłam.
- Czarnych? Ale to chyba pozostaje nam tylko adopcja, bo jeśli mam mieć je z Inżynierem, to mała szansa - zaczęłam. I nie dając Mamuśce dojść do słowa, perorowałam dalej - Bo wiesz, my to nawet chętnie moglibyśmy adoptować takiego czekoladowego muffinka, ale Inżynier twierdzi, że wszędzie, 
gdzie byśmy się pojawiali, przystawiano by mu rogi.

Inżynierowi znaczy, nie muffinkowi.

[Nie pomyślał oczywiście, mężczyzna jeden, że równie dobrze jego można by posądzać o skoki w bok, a mnie sklasyfikować jako macochę muffinków z nieprawego łoża. Ale ja tak bym chciała bulwersować mentalnych moherów!]

Mamuśka przez chwilę patrzyła na mnie nic-nierozumiejącym wzrokiem. Po czym wypaliła w typowym dla niej stylu:
- Głupia, oni mieli czarne włosy! Czarne jak u Inżyniera!

Listopad 2012

Igły, strzykawki, waciki, Synarel do nosa. Od groma tego.

Ulokowałam cały ten piorunujący sprzęt na dnie szafy, ponieważ Synarel nie powinien być nadmiernie wystawiany na światło, wysoką temperaturę, no i nie powinien znajdować się w zasięgu labowego pyska. Inżynier szykował się dzisiaj rano do pracy i na widok gustownego granatowego opakowania w szafie wypalił z radością:

- Wiesz co? W tym całym in vitro dobre jest to, że później będziemy mieli fajną kosmetyczkę!

(...)

2 dpt

- Jak na kogoś, kto jest drugi dzień po transferze, zdecydowanie za dużo się śmieję - oznajmiłam po kolejnej tonowanej salwie śmiechu, kiedy wracaliśmy Blaszakiem z oględzin nowego członka rodziny, Rustiego.
W trakcie i po zabiegu upominałam Męża Mego, żeby przez najbliższe trzy dni starał się mnie nie rozśmieszać, bo z pewnością doprowadzi mnie to do schizy, że głupawy, trzęsawki, a nawet zwykłe poruszanie się nie służą Embikowi. 

- A co? - zapytał w odpowiedzi Mąż Mój. - Boisz się, że Małe pomyśli sobie, że śmiejesz się z niego?

You Might Also Like

12 komentarze

  1. Twoja Mamuśka jest moją IDOLKĄ!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przekażę jej:-)

      Wyobraź sobie, że kiedyś moja koleżanka ze studiów po poznaniu mojej Mamy powiedziała:
      - Wiesz, bardzo cię lubię, fajna jesteś, ale wybacz, twoja mama jest dużo fajniejsza!
      No i nawet obrazić się nie wypadało! ;-)

      Usuń
    2. Hahahahaha:) Masz rację, nie wypadało ani trochę:)

      Usuń
  2. Uwielbiam Was :) I macie w temacie niepłodności bardzo podobne poczucie humoru do naszego. Fajnie, że nawet w takiej sytuacji człowiek umie się śmiać z samego siebie (no bo co innego pozostaje? ;) )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :-) A gdybyś posłuchała Liz... Jak ona opowiada o swoich wizytach w klinice, człowiek nieznający klimatu IVF mógłby pomyśleć, że to dość zabawne doświadczenie:-)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Inesko,ja tu sobie w piórka obrosnę, a Inżynierowi nic nie powiem, żeby mu sodówa do głowy nie uderzyła. Ktoś musi stać mocno na ziemi ;-)

      Usuń
  4. "I to dlatego nie możemy mieć dzieci, bo wyobraź sobie, co by powstało z dwóch takich ideałów jak my. [...] Świat mógłby tego nie unieść." :) - Genialna odpowiedź dla wszelkiej maści Zainteresowanych-Za-Bardzo, którzy uważają, że niepłodność jest obroną natury przed przekazaniem dalej uszkodzonych genów. Cokolwiek to według nich znaczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz racje, nawet o tym nie pomyslalam! Wyobrazam sobie mine kogos uraczonego takim tekstem;-)

      Usuń
  5. Dobraliście się idealnie, jak na dwa ideały przystało :) Tylko pies Wam się coś nie udał w rym wszystkim ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwazaj, bo Rudolf wyrzuci Cie ze znajomych na fejsie! ;-)

      Usuń
    2. Nie pomyślałam! Rudolf wszytko odszczekuję! :)

      Usuń