#NiepłodnościNieWidać: O bliznach

poniedziałek, sierpnia 22, 2016

2014

Czasem się zawieszam. Zastygam na bujanym fotelu w Różowej i lekko kołysząc Lucasa do snu, myślami odpływam gdzieś daleko. Zastanawiam się, czy kiedykolwiek będzie nam dane zostawić choć część tego kilkuletniego balastu za sobą. Niefrasobliwości w tej kwestii nie odzyskamy już nigdy, to pewne, ale czy to możliwe, że kiedykolwiek poczujemy się tak ja inni? Tak... normalnie? Czy w mojej głowie już na zawsze, na wieki wieków amen, pewne słowa, obrazy i myśli będą wywoływać jedno i wciąż to samo wspomnienie?

Czasem mam dość czekania. Mam go tak dość, że już nie chcę nic i nikogo, mam przecież cudownie dobre życie, mam tego, którego wymyśliłam sobie w wieku nastu lat, mam bliskich, ciepłe stopy wtulone w sierść psa, herbatę na dobranoc i na dzień dobry. Jest mi dobrze. Więc po co wciąż czekać?

A jednak czasem się rozpływam. Zawieszam się, myśląc o tych, którzy tam, którzy tak bliscy od tylu już lat, i o tych, co to przecież tuż przed chwilą, przed momentem stanęli na naszej drodze, a już trudno wyobrazić sobie, jak byłoby tu bez nich. Jak byłoby w ogóle. Myślę o tym, jaka byłabym ja, gdyby. Gdyby wszystko przychodziło nam z łatwością, gdyby nie było potrzeby tak bardzo się starać. Gdyby wcześniej, gdyby to, gdyby tamto.

I wiem, że jest tak, jak ma być.

(...)

Liz: 
- Wiesz, może i nie mamy rozstępów po ciąży, ale mamy mentalne blizny, które już zawsze będą dla nas widoczne.

A Ty, Potomku? Gdzie jesteś? Wciąż tam, czy już tutaj? Ile blizn nosisz już w sobie?

2016

Jak dobrze, że one już nie bolą. 

You Might Also Like

2 komentarze

  1. A jednak jest Wam dane zostawić część tego balastu za sobą, dać się ranom po prostu zagoić :) Oby wszystkie tego typu historie tak się kończyły.

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak. Dobrze jest odzyskać normalność.

    OdpowiedzUsuń