#NiepłodnościNieWidać: Epilog

środa, sierpnia 24, 2016

#NiepłodnościNieWidać to kampania, która ruszyła mnie bardziej niż inne, ponieważ dotknęła moich czułych strun. Podzieliłam się z Wami odczuciami i emocjami, których doświadczyliśmy w trakcie starań o dziecko po to, aby dołożyć własną cegiełkę do budowania społecznej świadomości w tym temacie.

Niepłodność to choroba. In vitro jest jednym ze sposobów leczenia niepłodności. Adopcja jest jedną z dróg do rodzicielstwa, nie lepszą, nie gorszą, tylko jedną z wielu. Jedni są jej pewni w zasadzie od zawsze, inni muszą do niej dojrzeć, a bywa i tak, że adopcja zwyczajnie nie jest dla nas i to też jest w porządku. Chciałabym, abyśmy nauczyli się mówić o tym wszystkim otwarcie, naturalnie, bez etykietyzowania.

Jeśli po moich i wielu podobnych wpisach ktoś nadal będzie twierdził, że niepłodność to jedynie problem blokady psychicznej, a in vitro to kaprys, bo przecież tyle dzieci czeka w domach dziecka, a powinnością niepłodnej pary jest 'sobie adoptować', to znaczy, że chyba nie przeczytał dokładnie, o czym my tutaj prawimy. Każdy ma prawo do swoich poglądów i wątpliwości natury etycznej na temat dostępnych metod leczenia niepłodności, ale nauczmy się szanować odczucia i opinie innych, bo każdy powinien iść swoją własną drogą do rodzicielstwa. Taką, którą czuje. Nie stygmatyzujmy więc. Nie powtarzajmy mitów na temat zapłodnienia pozaustrojowego, nie opowiadajmy niepłodnym historii o kuzynce męża siostry dalekiego kolegi, która po adoptowaniu dziecka wreszcie doczekała się 'swojego!' Doedukujmy się i nie kłóćmy z faktami. Wykażmy się taktem i empatią. A jeśli nie wiemy, co powiedzieć, lepiej nie mówmy nic.

Wsłuchajmy się w innych. Nie tylko w temacie niepłodności.

(...)

Do poczytania:

Niepłodnych zrozumie tylko ktoś, kto jest niepłodny
O niepłodności z perspektywy mężczyzny
Chcemy być rodzicami
Obalamy mity (zarodki w in vitro)

You Might Also Like

10 komentarze

  1. Bardzo dobre podsumowanie - podobnie zresztą jak każdy popełniony przez Ciebie wcześniej post. I ta ostatnia rada najcenniejsza: wsłuchajmy się! W innych. W siebie. W siebie nawzajem !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, w siebie nawzajem. Tym sposobem mamy szansę na dialog.

      Usuń
  2. Brawo! Nie wiem jak udało Ci się z tylu miesięcy wyłuskać ta kwintesencję Waszej drogi od niepłodności przez in vitro aż do adopcji ale Ci się udało i pięknie opisałaś i zamknęłaś ta historię :) Rodzicielstwo jest piękne i to jak do niego dochodzimy nie ma znaczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:-* Zależało mi na tym, żeby nie zarzucić czytelników opisem procedur i leków, bo to w gruncie rzeczy sprawa drugorzędna dla leczących się, zawsze ważniejsze jest to, co dzieje się wtedy w głowie. A jak widać - bywało różnie. W pewnym momencie jak zajrzałam na bloga i zobaczyłam kolejny publikowany automatycznie post, wręcz się przeraziłam, że kogoś wystraszę tymi dołami, łzami i smutkiem wylewającym się z większości zdań. Ale tak właśnie momentami było, choć pomiędzy tym wszystkim było dużo normalnego, fajnego życia. Najważniejsze, że to historia z happy endem. Mam więc nadzieję, że dla wciąż czekających - jest to cykl ku pokrzepieniu serc. Mimo wszystko:-)

      Usuń
  3. Kochana, przeżywałam wszystkie emocje razem z wami. Płakałam nie raz przed monitorem, czasem w pracy, czasem w domu na kanapie.
    Najważniejsze, że Mała jest już wami i jesteście w komplecie.
    Pozdrawiam was i uwielbiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty, Meg, towarzyszysz nam w naszej drodze już od dawna, dziękujemy za to! :-*

      Usuń
  4. Idealne podsumowanie. Też jestem tego zdania, że czasami lepiej nic nie mówić niż powtarzać bzdury o których nie ma się pojęcia☺ najważniejsze, że jesteś szczęśliwa i masz swoje małe szczęście przy sobie 😊
    Pozdrawiam i dziękuję za link do mojego wywiadu ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieję, że tych mitów będzie wokół nas coraz mniej. Pozdrawiam!:-)

      Usuń
  5. Trafilas w sedno wsluchajmy sie w druga osobe a takze jesli nie wiemy to.poczytajmy zanim cokolwiek powiemy...Plakalam nie raz czytajac Twoje posty ...to rowniez po czesci I moje czule strony.Najwazniejsze ze Malutka jest z Wami! :****

    OdpowiedzUsuń