Pierwsza Fruzi Pielgrzymka do Ojczyzny (1): O Grzywce, która podzieliła rodzinę

czwartek, czerwca 02, 2016

Mogłabym przysiąc, że wsiadaliśmy do samolotu w trójkę. Wydawać by się mogło, że w rodzinnych stronach Inżyniera wciąż jeszcze byliśmy w tym składzie, jednak w Moim Rodzinnym Town Grzywka zaczęła żyć niezależnym ode mnie życiem i raptem zrobiło się nas czworo. Przyznaję, pierwszego dnia na starych śmieciach jeszcze się przejmowałam.
- Bardzo się zmieniłaś - oświadczyła mama Warszawianki, patrząc na mnie podejrzliwie.
- Zmiana fryzury - pomogłam.
- Możliwe, możliwe - zgodziła się ze mną pani mama, wciąż zerkając na mnie niepewnie.
W Rodzinnym Domu przyparłam Mamuśkę do muru.
- Czy ja naprawdę tak okropnie wyglądam?
Mama popatrzyła na mnie uważnie. Zupełnie jak wtedy, kiedy jako nastolatka po zakupach z Kocurem prezentowałam jej najświeższą kolekcję spodni w paski, glanów albo butów na takich koturnach, że do dziś nie wiem, jak zdołałam w nich biec na dworzec, żeby złapać uciekający pociąg. Mamuśka i Kocurowa Mama często były bezlitośnie szczere w swoich opiniach na temat naszej nowej garderoby. Choć trzeba przyznać, że kiedy coś im się spodobało, wychwalały nasz dobry gust pod niebiosa.
- Tak okropnie to nie - zaprzeczyła teraz Rodzicielka. - Ale powiem ci, że nie podobasz mi się ani z z tą grzywką, ani z tym kolorem.
Łuuup.
- Mamuśko, ale jesteś paskudna! - wykrzyknęłam oburzona. - Mogłabyś być trochę milsza!
(Choć fakt, ten kolor miał być zupełnie inny.)
- To mam cię okłamywać? - zapytała ze śmiechem Mama. - Przecież wiesz, że zawsze mówię ci prawdę, w końcu jestem twoją mamą.
Słuszna uwaga.
- Ale ja staram się zawsze zmiękczyć jakoś krytykę, a ty nie - zarzuciłam jej. - Nie mówię ci, że bardzo przytyłaś, tylko że trochę i że jedynie na brzuchu.
I zanim obie gruchnęłyśmy śmiechem, Mamuśka wypaliła zupełnie niezrażona:
- Ależ możesz mi mówić prawdę, przecież wiem, że już w nic się nie mieszczę.

Zaprawdę powiadam Wam, wciąż muszę się od niej uczyć.

Po konsultacji telefonicznej z Kocurem zrobiło mi się lepiej i postanowiłam przyglądać się poczynaniom Grzywki z dystansu, coby mieć później o czym pisać, jak na niespełnioną  aspirującą pisarkę przystało. A trzeba przyznać, że Grzywka siała zamęt.
- Siostra, widzę, że figurę masz mało angielską - cmoknął z uznaniem Młodszy Kuzyn.
Po czym zepsuł cały efekt swojego komplementu jednym ciachnięciem:
- Ale wolę cię w dłuższych włosach, już ich tak nie obcinaj, dobra?
Młodszy to typowy przedstawiciel tego odłamu męskiego gatunku, który słyszy, że gdzieś dzwoni, ale nie wie, w którym kościele. Nie wiedział dokładnie, co chodzi z tymi włosami, ale coś mu się nie zgadzało, więc zaryzykował długość.
- Wyjechałaś z rozwianym włosem jak prawdziwa Słowianka, a wróciłaś jako zimna Angielka - zaryczał sarkastycznie Bodek, ogromnie zadowolony ze swojego jakże oryginalnego poczucia humoru. Jestem przekonana, że długo nad tym myślał, dodając sobie kreatywności nalewkami domowej produkcji.
- Pocałuj się - odparłam dumnie, uniosłam głowę w górę i przeczesałam Grzywę palcami, aby nie czuła się taka zaszczuta.

Wsparcie odnalazła Grzywa w osobie Dawno Niewidzianej Cioci. DNC, całując się ze mną na powitanie w progu Rodzinnego Domu, wykrzyknęła z zachwytem:
- Pięknie wyglądasz! Ta fryzura jeszcze cię odmładza!
Widzisz?? Słyszysz??, mówiło moje spojrzenie skierowane do Mamuśki.
Serio?? Ciotka chyba niedowidzi, odpowiadało mi zawiadiackie spojrzenie Mamy.
Handziuk również postanowiła połechtać moją próżność, krzycząc na pół dziedzińca przykościelnego, że cudna jestem od stóp po głowę, ale Rodzicielki, jak na złość, nie było wtedy obok mnie. Po fakcie stwierdziła, że Handziuk również ma coś ze wzrokiem. Albo jeszcze gorzej - z głową.
Chociaż...
- Ty wiesz, jak tak teraz siedzę i na ciebie patrzę - zaczęła Mama pod koniec naszej wizyty w Polandii - to ten kolor nawet nie jest taki zły. To znaczy dopiero dzisiaj, jak ci się trochę już sprał.

(Sprał się!)

- Mamuśko! - nie mogłam wyjść ze zdumienia. - Przecież jeszcze wczoraj mówiłaś, że jest do kitu. A ja musiałabym od wczoraj umyć włosy przynajmniej sto razy, żeby kolor się sprał.
- Eee tam - machnęła ręką Mama. - Wyglądasz zdecydowanie lepiej.

(Na tym etapie ja i Grzywka nieźle się bawiłyśmy kosztem naszej rodziny, obmyślając, jak by tu ich wszystkich razem i każdego z osobna w internetach potraktować.)

Rodzinny spór o Grzywkę spięła srebrną klamrą Kocur, która na mój widok wykrzyknęła, że wyglądam świetnie. I natychmiast dodała, że jak Linda Evans. Wątpię, aby pani Evans kiedykolwiek musiała wysłuchiwać tak wielu sprzecznych opinii na temat swojej fryzury, ale może to dobry znak, w myśl zasady, że nieważne, jak o tobie mówią, ważne, że w ogóle mówią.
- A tobie jak się podoba żona z Grzywką? - zapytała Kot Inżyniera.
Podstępnie pytała, wszyscy zebrani to wyczuli.
- Spoko - odparł Mąż Mój Wyluzowany. - Najbardziej podoba mi się bez Grzywki, ale tak też jest ładnie.
- No tak! Najlepiej to całe życie w jednej fryzurze - mruknęła nie wiadomo do kogo Kocurowa.

Zaprawdę powiadam Wam, zmieniajcie fryzury co sezon. Albowiem najnowsza mądrość ludowa autorki głosi, że Grzywka powołana do życia raz na 35 lat potrafi zburzyć rodzinny ład i porządek niemal tak, jak Jedynie Słuszna Partia burzy prawo i sprawiedliwość.

You Might Also Like

4 komentarze

  1. To ja zdecydowanie poszłam Twoją mądrością - zmiana koloru, ponieważ mój własny osobisty noszę już 10 rok ;) Grzywki już dawno się pozbyłam, ponieważ nie umiałam jej układać, wróć nie to, że nie umiałam ale musiałabym wstawać z pół godziny wcześniej żeby ją ogarnąć, a jest na prawdę mało rzeczy, które tak lubię jak łóżko :D Fajnie, że wróciliście, bo smutno tu było :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja grzywki też się będę pozbywać, za szybko odrasta i mam problem z układaniem, chociaż obmyślam teraz, co robić z tą czupryną króla lwa, która lada moment pojawi się po ostatnim cięciu:-) Fajnie, że ktoś na nas czekał:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. matko jakbym swoich słyszała bliskich rzecz jasna :-D a mój maż jak mnie widzi kiedy przychodzę od fryzjera zawsze mówi to samo: wygladasz jak dzinksik :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha ha! Rozumiem, że to komplement?;-) Ulga to ogromna, że nie tylko moi mają tyle do powiedzenia w kwestii fryzur;-)

      Usuń