O ważnym pytaniu

środa, czerwca 15, 2016

Wiedziałam, że kiedyś to nastąpi, czułam, że Fruzia nie będzie pierwsza, ale nie sądziłam, na Boga i Karmę, że to już, zaraz, teraz!

Trzy minuty po wejściu do jej domu, moja pięcioletnia chrześnica (dla porządku: mam ich pięcioro, w wieku od 2 do 20 lat) spojrzała uważnie na swoją mamę, na mnie, na Fruzię, a następnie wypaliła:
- Ciociuuuuuuu, a czy Fruzia była w twoim brzuszku?

Cóż.

A więc...

Tak jakby chyba nie.

- Nie, kochanie - odparłam spokojnie bez mrugnięcia powieką. - Była w brzuszku innej pani, ona ją urodziła, ale teraz Fruzia jest naszą córeczką i tak już zostanie na zawsze.

Wizualizacje pomagają, uwierzcie mi na słowo. Przerobiłam to w wyobraźni setki razy.

Młoda znów popatrzyła na mnie uważnie. Widać było, że w jej blond główce zachodzi jakiś ważny proces myślowy.
- Aha - odparła po chwili, całkowicie wyluzowana.
I jak gdyby nigdy nic, zaczęła pokazywać nam swoje zabawki.

Pierwszy stopień wtajemniczenia za nami. Teraz będzie już z górki.

Dopóki to Fruzia nie przemówi.

You Might Also Like

8 komentarze

  1. A ja myślę że dzieci przyjmują trudne rzeczy naturalnie i łatwiej niż dorośli.
    I brawo ty!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, czasem im tego zazdroszczę :-)

      Usuń
  2. dzieci przyjmują odpowiedzi na swoje pytania w sposób najprostszy z możliwych... i to jest piękne

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdybyśmy my, dorośli, tak potrafili...:-)

      Usuń
  3. To jest właśnie w dzieciach cudne, bez skrępowania zapytają o to co je interesuje a odpowiedź przyjmują ot tak po prostu :) Pierwsze koty za płoty - teraz to już luzik :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. I myślę, że w przyszłości bardziej zestresują mnie zadane w miejscu publicznym pytania o to, jakim cudem dzieci dostają się do brzuszka mamy ;-) niż te o adopcję ;-)

      Usuń