H & H Family Bakery - kilka faktów z życia firmy

wtorek, czerwca 14, 2016

1. Baba z Sanepidu pojawiła się raz jeszcze, aby skontrolować Inżyniera w trakcie pracy. Pieczenia czyli. Mąż Mój zorganizował się na tip top, Piekarnia błyszczała, sam piekarz również. Wiecie, profesjonalny outfit, zasady higieny wyryte na blachę do pieczenia, adrenalina na odpowiednim poziomie.  A tymczasem Baba z Sanepidu chyba na dobre mu zaufała, bo poprosiła o gotowe produkty, dała Mężowi Memu piątkę, życzyła mu powodzenia i tyle ją widziano.

2. Pierwszym płacącym klientem naszej Piekarni została Liz. Tak bardzo upatrzyła sobie to miejsce na podium, że kiedy pewnego poranka Inżynier zastukał do jej drzwi z darmową próbką wypieków do przetestowania przez całą rodzinę Liz, ta wrzuciła mu kilka funtów do kieszeni, odgrażając się, że nie przeżyje, jeśli nie będzie pierwsza.
- Zarobiłem dziś niechcący cztery funty - oznajmił Mąż Mój po powrocie do domu.
Pierwszy utarg.

3. Zostałam księgową firmy. A także stemplarką (na spółę z Fruzią), sprzątaczką z doskoku oraz dekoratorką wnętrz. Ta ostatnia rola ograniczyła się do białego obrusu, balonów i wstęgi, ale niech będzie.

4. Twarzą firmy została Fruzia. (Też mi news!) Nic bardziej nie przekonuje potencjalnych klientów do zakupu pieczywa niż małe dziecko siedzące w skrzynce, jedzące chleb, bułkę i rogalika jednocześnie. No chyba że ktoś nie lubi dzieci. Albo pieczywa.

5. Czerwoną wstęgę do uroczystego przecięcia zawiązałam na drzwiach Piekarni tuż pod koniec biznesowego poranka. Sąsiedzi mieli zrobić zdjęcie. Wstęga musiała być jednak odwiązana jeszcze dwa razy, gdyż zatarasowała wejście spóźnionym klientom. Jestem przekonana, że potraktowali to jako jeden z naszych dziwnych, wschodnioeuropejskich zwyczajów.

6. Na uroczystym otwarciu nie było kawy ani herbaty. Ani nic do picia oprócz mineralnej.
- Gdybym wiedziała, przywiozłabym swoją kawę dla nas wszystkich! - wykrzyknęła zdumiona Sąsiadka.
Ja też byłam zdumiona, że wyleciało nam to z głowy. 
- Och, kochana, ostatecznie przyszłaś tu jeść, a nie pić - odparłam uprzejmie.

7. Kalkulatora też nie zabrałam, choć był przygotowany. Na szczęście okazało się, że potrafię liczyć. W końcu jestem księgową.

8. W trosce o zdrowie psychiczne Fruzi siedzącej w wózku, w trakcie biznesowego poranka wybrałyśmy się na spacer oraz do kawiarni (patrz: pkt.6.) Byłyśmy pierwszymi klientkami, równo o ósmej. Gdyby nie Fruzia bawiąca się na podłodze pod stolikiem, mogłabym znów poczuć się jak studentka wracająca z imprezy. *

9. Gorące croissanty z czekoladą okazały się hitem dnia. 

10. Po pierwszym biznesowym poranku Fruzia zasnęła na trzy bite godziny. Trzy godziny! Bycie twarzą firmy to ciężka praca.

* Nigdy mi się w sumie nie zdarzyło wracać z imprezy o ósmej rano, taka byłam dziwna, ale mogłabym, prawda?












Krótko po otwarciu Ojciec Dyrektor przysłała nam wiadomość: "Trzeba pamiętać, że pierwsza ocena biznesu nastąpi dopiero po około pół roku. Kiedy otworzyłem swoje biuro turystyczne w hali dworca, pierwszymi klientami byli... ludzie przychodzący po klucz do wc!"

Kochani, komu wirtualnego szampana?

You Might Also Like

20 komentarze

  1. Pierwsza! I nawet czcionke macie autochtonska!

    (Biskwit chetnie zatrudni sie do nadwyzek croissantow!)

    Brawissssssssssssssimo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biskwit będzie musiał porozmawiać z Rudolfem w tej kwestii, ale myślę, że się dogadają bez mojej protekcji:-)))

      Usuń
    2. To samo chciałam powiedzieć o czcionce! Jakbyście tam byli od zawsze!

      Meksykańska fala!!!!

      Usuń
    3. Bo przecież wszystkim wiadomo, że czcionka to połowa sukcesu! A nawet trzy czwarte!

      Meksykańska!

      Usuń
  2. Gratulacje i powodzenia! 😀

    OdpowiedzUsuń
  3. No ja chętnie szampana mogę wypić akurat sama jestem, gdyż reszta rodziny wybyła do moich rodziców :)
    Gratuluję teraz już oficjalnie otwartej piekarni. Wyglada to wszystko baaardzo smakowicie, dobrze że nie mam w telefonie przekazywania zapachu bo bym go chyba zjadła ;) Niech Wam się wiedzie i interes kwitnie czy lepiej rośnie jak na drożdżach :) A jakbyście jednak kiedyś dorobili się jumbojeta, który będzie te rogaliki prosto z pieca transportował do Polski to proszę o mnie pamiętać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mu wciąż powtarzam, że piekarnia odniesie międzynarodowy sukces i będzie musiał otwierać sieć w Polsce, więc nie martw się, dotrzemy również w Twoje okolice;-)

      Usuń
    2. A co do powrotów z imprez to o 6 mi się zdarzało nie powiem, ale później raczej nigdy. Wyjątkiem była impreza Sylwestrowa, na którą pojechałyśmy z siostrą pociągiem, a wrócić musiałyśmy na pieszo 15 km, więc jakoś się doturlałyśmy w okolicach południa (jakoś żadna z nas nie wzięła pod uwagę, że 1.01 nie jeżdżą autobusy, a pociągi są raz na ruski rok niezależnie od daty).

      Usuń
    3. No ja zwykle wracałam o czwartej, bo nam w lokalnej Stodole imprezę o tej porze kończyli:-) A z własnego wesela wracaliśmy pieszo o siódmej rano przez całe moje Town, ja dzierżyłam w dłoni podarty dół sukni, a on miał na szyi trzy krawaty. Ale żeby o ósmej rano, to już nieprzyzwoitością zalatuje!;-))

      Pieszo 15 km w Nowy Rok? Aaaaa! Aż mnie wszystko rozbolało!;-)

      Usuń
  4. Gratulacje! Jak te ciastka smakowicie wyglądają! Mniam...:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy, a na ciastka zapraszam, aktualnie okupują nam sporą część zamrażarki:-)

      Usuń
  5. gratuluję i trzymam kciuki !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymaj, Brytusiu, to dopiero początek i kciuki będą nam potrzebne!

      Usuń
  6. Ja też gratuluję i trzymam kciuki za powodzenie - niech klienci walą drzwiami i oknami!!!!!
    Głodna się zrobiłam oglądając Wasze wypieki;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niech walą, a co! Dzięki, Tyśka, kciuków nam potrzeba!

      Usuń
  7. Gratuluję! Aż się głodna zrobiłam patrząc na te zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wpadaj na ciastka i chleb z masłem! (Smalcu i kiszonych akurat brak;-))

      Usuń
    2. Kiszone zjadła Fruzia - wszystkie ;)

      Usuń
    3. Nawet starym ogonka nie zostawiła!

      Usuń