O tym, że każdego dnia zdarzają się małe cuda!

wtorek, maja 17, 2016

Nie mogę w to uwierzyć.

W konsulacie powiedziano nam wyraźnie - jesteśmy obłożeni wnioskami o paszporty, czas oczekiwania wydłużył się do 7 tygodni, wasz paszport będzie do odebrania 20 maja. Dzień przed naszym wylotem do Polski. Po tej informacji koperta, w której paszport Fruzi miał dotrzeć do Piątej Chatki, zaadresowana moją własną ręką, miała pójść do kosza. Zmęczony pan urzędnik przekreślił adnotację o wysyłce, anulował jej koszt i zapewnił, że dwudziestego paszport na pewno będzie na nas czekał w Londynie.

Jakież było moje zdziwienie dokładnie kilka minut temu, kiedy listonosz dostarczył mi do rąk własnych nowiutki, pachnący świeżym papierem paszport Fruzi!

Leży na stole obok mnie. Gapię się na niego co kilka sekund. Prawdziwy. Bez literówek i błędów.

Koperta zaadresowana jest moim pismem. Koszt wysyłki pokrył konsulat.

I jak tu nie wierzyć w powracające dobro?

You Might Also Like

4 komentarze

  1. Czyli stało się -lecicie na urlop do Polski :) Ciekawe jak Fruzi spodoba się pobyt u nas, znaczy u Was ale u nas no ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, dokładnie tak - lecimy! Lecimy! Pierwsza Fruzi pielgrzymka do Polski! (To się musi skończyć opowieścią w odcinkach po powrocie;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet mi przez myśl nie przeszlo, że nas tak zostawisz bez niczego :) Ale tu pusto będzie przez ten czas Wasz urlopowy :) Ale należy Wam się i czekam na zdjęcia :*

      Usuń
    2. Wyślę Wam wirtualną pocztówkę z Polandii:-) :-*

      Usuń