O pracowitości

niedziela, maja 08, 2016

Bank holiday. Cała Kraina Deszczu wypoczywa. A właściwie prawie cała. Przed południem on wraca z promocyjnej rundy po lokalnych znajomych z pustymi skrzynkami po wypiekach. Jego komórka co rusz oznajmia nadejście kolejnej dziękczynnej wiadomości pełnej ochów i achów. Po południu ja wynurzam się z sypialni po nadprogramowej drzemce, bo wieczorem pędzę do Seniorów. Fruzia wędruje z rąk do rąk.

Lekko chwiejnym krokiem, bo po drodze wciąż przecieram oczy, wtaczam się do salonu. W salonie dziecię. Wygląda na to, że również pracuje.

Siedzi na dywaniku przy sofie. Nawet na mnie nie spojrzy, tak jest zajęta. Pilnie wystukuje coś na klawiaturze mojego przedpotopowego notebooka. A ściślej mówiąc, szuka czegoś w google. Po swojej lewej ma telefon stacjonarny, którego nigdy nie możemy znaleźć, bo używamy go jedynie do załatwiania irytujących spraw urzędowych. Słuchawka zdjęta jest z widełek, leży na podłodze obok aparatu. Najwyraźniej Fruzia nie chce, aby jej przeszkadzano. Po prawej pęk kluczy Inżyniera. Jeszcze dalej magnetyczny rysownik, prawdopodobnie pełniący funkcję notatnika, bo widzę, że Fruzia zdążyła coś już na nim naprędce nagryzmolić.

Stoję i patrzę na to nowe biuro w naszym domu. Musiałam chyba długo spać, bo nie zarejestrowałam żadnych odgłosów sugerujących jakikolwiek redesign dziejący się za ścianą sypialni.

I tylko Rudolf wypoczywa na całego.

Wiadomo.

Ktoś musi pracować, żeby lenić mógł się ktoś.

You Might Also Like

6 komentarze

  1. Myślisz, że one wszystkie w poprzednim życiu były biurwami?!
    Grudka na pewno! I to taką ze szczytu korpo. Telefonuje z bardzo ważną miną chodząc po mieszkaniu, a ostatnio nawet zaczęła opowiadać do tego telefonu dowcipy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie tak!

      A skoro Grudka jako ta starsza jest już w korpo hierarchii tak wysoko, to tylko patrzeć jak będziemy mogły wykorzystać blogowe układy i wciągnąć Fruzię jakieś dwa stopnie wyżej. Przecież trzeba sobie na emigracji pomagać, prawda?

      Usuń
  2. Fruzia wysłuchuje zamówień i notuje kto ile i gdzie - z taka pomocą to możecie z zamówieniami nie nadążyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli wchodzi w moją działkę, bo to ja, JA miałam rządzić firmową kasą!

      Usuń
  3. To musiał być naprawdę pocieszny widok :) My Bąblowi podarowaliśmy już stary mężowski telefon, kalkulator i dziecięcy zabawkowy tablet, ale i tak rzecz jasna zawsze ciągnie go do sprzętów, których sami na co dzień używamy - i już parę razy zdarzyło się utracić pewne dane z naszego tableta, których nie zdążyliśmy zapisać, bo okazaliśmy się wolniejsi od jego małych, sprytnych paluszków ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, one zawsze wiedzą lepiej, który sprzęt jest prawdziwy, a który "dla bobasów, bleee!" :-)

      Usuń