O nowych początkach

niedziela, kwietnia 10, 2016

Rozmawiamy ze znajomymi późnym wieczorem. Ja, jak to zwykle bywa, przysypiam na kanapie.
- Jak ty masz zamiar pracować nocami? -  żartuje ze mnie Ajkowy Tata.
- Dam radę - mówię na wpół przytomnie. - Jestem senna, bo siedzę, w pracy będę w ruchu. Przecież na weselach nie zasypiam przy stole w połowie imprezy, prawda?
Inżynier patrzy na mnie współczująco i wypala:
- Ale nikt nie chodzi na wesela trzy razy w tygodniu.

(Może w takim razie czas najwyższy zacząć?)

Pora chyba westchnąć melodramatycznie i jęknąć, że od jutra powrót do rzeczywistości, ale... zostawiam sobie takie kawałki na gorsze czasy. Tym bardziej, że dla mnie to żaden powrót, dla mnie to zupełnie nowa rzeczywistość. Zamiast tego myślę, że za nami piękny czas i całą sobą jestem wdzięczna, że był. Jestem stworzona do takich urlopów macierzyńskich z takimi Fruziakami.

- Sister, nocki są zajebiste! - oświadczył radośnie Wielki Brat, ratownik medyczny i kierowca ambulansu w jednym.
To jedna z tych osób, które na wieść o mojej nowej pracy nie zaczęły z marszu wyliczać mi jej minusów.
- Jeśli będziesz mogła się chociaż trochę przespać w pracy (ekhm!) - kontynuował Wielki - to w ogóle nie będziesz zmęczona, zobaczysz, a nawet jeśli nie będziesz mogła spać, to i tak dasz radę, w końcu to tylko trzy razy w tygodniu, będzie git! Przyzwyczaisz się.
Miałam ochotę uściskać go przez telefon.

Ostatniego dnia oficjalnego urlopu mamy Fruzia tak się wierciła, że w końcu przewróciła wózek. W którym zresztą siedziała. Ja i on byliśmy tak zaaferowani swoimi zajęciami (trzy kroki od Tasmana), to znaczy cięciem blach do pieczenia i zbieraniem Rudolfowych placków w ogródku, że lot bryki z Fruzią na pokładzie jakoś nam umknął. Zobaczyliśmy jedynie efekt końcowy, czyli zdziwioną buzię małej tuż przy trawie. Młodzież okazała się dobrze zaprawiona w bojach z Rudolfem, bo nawet nie wyglądała na specjalnie wystraszoną. My zaś okazaliśmy się wątpliwej jakości rodzicami, bo natychmiast po szybkich oględzinach dziecięcia uznaliśmy incydent za nieprzyzwoicie zabawny.

W nadchodzącym tygodniu całą naszą trójkę czekają poważne wyzwania.
Mnie będą szkolić przez całe pięć dni. Istnieje ryzyko, że wrócę tu do Was z wypranym mózgiem. Fruzia po raz pierwszy w naszym wspólnym życiu będzie zmuszona odkleić się od mamy i spędzi ten czas głównie z Nianią, trochę z Liz i trochę z Niemiecką Szwaczką. On zaś oczekuje na wizytę Baby z Sanepidu.

O dziwo, nie panikujemy. Fruzia oczywiście dlatego, że nie ma pojęcia, co w trawie piszczy. Rudolf natomiast nie znajduje powodów do stresu, jeśli nikt nie usiłuje pozbawić go jego osobistego miejsca na sofie.

Jeśli jednak do soboty się nie odezwę, możecie śmiało uznać to miejsce za upadłe, a nas za poległych. A tymczasem zaciśnięte kciuki mile widziane!:-*

You Might Also Like

16 komentarze

  1. Sioooooostrooooo! Witaj w kieracie etatu ;) Wszystkie dostępne kciuki zaciśnięte, także u stóp. Choć podejrzewam, że częstotliwością notek i tak będziesz mnie zawstydzać :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bebe wie, jak zyc bez snu!

      Usuń
    2. Bez snu i bez kawy? To już podpada pod jakieś tajemne moce Haribo!

      Usuń
  2. Dasz radę Bez snu da się żyć (wiem co mówię) Trzymam kciuki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kiedy zaczynają wypadać człowiekowi zęby? ;-) Dzięki, Brytusiu!:-*

      Usuń
  3. Trzymam zatem :) Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  4. W takim bądź razie mocno trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
  5. Trzymamy wszyscy jaby co :) A jak bieganie? Wpadłaś w rytm?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W rytm wpadłam połowiczni. Udało się zrobić 9 treningów, zamiast 12. Kilka razy przegrałam z lejącym deszczem:-( Jeszcze nie wiem, co będzie dalej, choć próbować będę:-)

      Usuń
  6. Zaciskam, całuję, pozdrawiam :)

    Wielcy Bracia zawsze wiedzą co powiedzieć😉 podczepiam się do wspólnego obozu i mocno Ci kibicuję, będąc przekonaną o zajebistości nocek 😆

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och, jak dobrze mieć taki kciuko-klub! Nocki zaczną się w przyszłym tygodniu, a póki co, dzisiaj zrobili nam wolne... ha ha!:-)

      Usuń