O nich

poniedziałek, kwietnia 18, 2016

Inżynier mówi, że ciekawość miała wymalowaną na sanepidzkim licu wszystkimi barwami tęczy, kiedy otwierał drzwi do piekarni. A kiedy wreszcie przekroczyła próg tego, nad czym on od czterech miesięcy pracował dniami i niemal nocami, nawet nie starała się ukryć swojego zachwytu.
- Naprawdę sam to wszystko zrobiłeś? - pytała.

Wynajęliśmy w zasadzie kamienne mury. I te mury dostały nowe wszystko. Instalację elektryczną, hydraulikę, wentylację, ściany, podłogi... Od góry do dołu, od rzeczy wielkich do maleńkich, od super ważnych do tych wydawać-by-się-mogło-że-nieistotnych. Kiedy moja głowa zaczyna zbytnio poetyzować, lubię myśleć, że dał temu miejscu nową duszę, tchnął w nie życie. A kiedy jestem bardziej przy ziemi, zastanawiam się, skąd on, do chuja wafla, tyle wie i gdzie się tego wszystkiego nauczył.




Fruzia przeżyła tydzień przenoszona z ręki do ręki. Do Liz i Szwaczki odstawiliśmy ją w pośpiechu, bo na mnie czekało szkolenie, a na niego praca. Fruzia robiła niepewną minę, na progu mieszkania Niemieckich postanowiła nawet desperacko uwiesić się na mojej szyi, ostatecznie jednak pomachała nam na do widzenia, chyba nie wiedząc do końca, co się wokół niej dzieje, a potem łaskawie dawała się zabawiać, usypiać i karmić. Odbieranie smsów o treści "Fruzia tańczy. Ależ ona się rusza!" sprawiało, że siedzieliśmy w swoich przybytkach szkoleniowo-pracowych ze spokojem i bez nerwowego zerkania na zegarek. Dopiero dzisiaj, ostatniego dnia pod opieką Niani, Fruzia dawała wyraz swemu głębokiemu niezadowoleniu. Nie udało nam się ustalić, czy to z powodu braku ojca i matki, czy może z jakichś innych, bardziej przyziemnych przyczyn. Może Rudolf nadepnął jej na odcisk?

Powiedzieć, że jestem z nich dumna, to jak powiedzieć, że nie mam nic przeciwko czekoladzie.

You Might Also Like

18 komentarze

  1. Jestem daleka od podziałów co powinna kobieta, a co powinien mężczyzna, ale facet, który zna się na remontowaniu, zupełnie inaczej wygląda w moich oczach aniżeli ten, który ma trudność by posłużyć się młotkiem podczas wbijania gwoździ. ;) Wiem, troszkę popłynęłam ze skrajności w skrajność, ale to być może dlatego, że sama kończę związek z niespełna 33-latkiem, który ani sam nie pomaluje ścian, ani paneli nie położy, ani kafelek nie doklei... Ba! On ma nawet problem z wywierceniem dziury pod półkę... Remonty z takim u boku trwają wieczność. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie żebym narzekała, ale z takim, co się zna, remonty też czasem trwają długo, bo jak zabierze się za jedno, to od razu wymyśla następne...;-)

      Usuń
  2. Niech żyje inżynier! Meksykańska fala!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ale jak to? Jak to? Nie bedzie brytyjskiego grzyba na scianie?!

    (Szapoba! Inzynierze!)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ani grzyba, ani dywanów w toalecie! Baba z Sanepidu musi mieć podejrzane korzenie, skoro dała mu zielone światło w takich warunkach!

      Usuń
  4. Mnie też mowę odebrało, jest tak jak być powinno w piekarni, biało, czysto. Gratulacje i ruszajcie pełną parą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niebawem ruszymy, Inżynier wszedł w fazę testowania sprzętu i masowych wypieków dla rodziny. Od dziś jemy tylko chleb i rogaliki:-)

      Usuń
    2. Zjadlabym takiego ciepłego rogalika mmm ale narobiłaś mi ochoty.

      Usuń
  5. Wow! Jaki błysk!!! Rewelacja:) Już czuję smak tych bułeczek, rogalików, smakołyków, ach:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja już czuję rosnącą oponkę na brzuchu:-)

      Usuń
  6. To kiedy ruszacie?? Gratuluję pomysłu, no i wykonania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miejmy nadzieję, że z początkiem czerwca, bo jeszcze po drodze mamy urlop w Polsce:-)

      Usuń
  7. No proszę :-D gratulacje i powodzenia trzymam kciuki! czyli będziecie teraz Owners of the bakery yes?:-) buziaki:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. That's right, my love!;-) Dziękujemy, miejmy nadzieję, że za rok o tej porze będziemy już poważnie brać pod uwagę kwestię otwarcia całej sieci piekarni;-)

      Usuń