O lewej i prawej

piątek, kwietnia 22, 2016

Na rozmowie kwalifikacyjnej Duża Matka zapytała, jakie przewiduję wyzwania czekające na mnie w Błękitnej Przystani. Bez wahania odpowiedziałam, że największym będzie dla mnie poznanie wszystkich Seniorów.

Z Lucasami było podobnie. Pierwsze dni w Różowej były dla mnie chaosem złożonym z małych, ruszających się głów i kończyn, do których nie potrafiłam dopasować  imion, rodziców, pogubionych części garderoby, alergii, rodzaju mleka, rozmiaru pieluch ani dni i godzin pobytu w Chmurce. Trudno się tak funkcjonuje, człowiek ma wrażenie, że wciąż dociera do ściany, a najprostsza prośba współosadzonych w jednej sali członków personelu (- Mogłabyś podać mi bluzę Jacka?) wiąże się z lawiną wciąż tych samych pytań i poczuciem, że muszę być strasznie irytująca dla otoczenia.

Seniorzy to chaos złożony z siwych głów, imion i nazwisk, podobnych sypialni, nieskończonej liczby łóżek, przyzwyczajeń i odmiennych preferencji. Jedna tylko przegródka z etykietą Wieczorny Napój, to dla mnie gimnastyka umysłu na poziomie rozwiązanej Jolki: herbata z mlekiem, jeden cukier + słomka; gorąca czekolada w szklanym kubku, plastikowy nie przejdzie; kawa z mlekiem + 2 x cukier, kubek plastikowy z dzióbkiem; kawa z mlekiem + 1 x cukier, pomimo oporów Seniora, wskazana pomoc; kawa z mlekiem i absolutnie zero cukru, pamiętaj, chociaż będzie się domagał; ta pani musi mieć gorące mleko, więc trzeba zająć się nią w pierwszej kolejności, bo jeśli zdąży wystygnąć w dzbanku, będziesz biegła do kuchni rozgrzewać nową porcję. Pomnóż to przez blisko trzydzieści sypialni na rehabilitacyjno-paliatywnym oddziale w kształcie litery F. O czwartej nad ranem muszę przystanąć i zastanowić się, w której odnodze F właśnie się znajduję, zanim ruszę na dalszą część obchodu. Idąc, przetwarzam w głowie nowe dane.

Dama W Peruce to elegantka, nawet w nocnej koszuli musi wyglądać wytwornie. Włosy zdejmuje dopiero przed snem, mocną pomadkę ściera chusteczką w łazience. Poprawiam jej poduszki, pomagam wygodnie się ułożyć. Ona pyta mnie, jak długo pracuję w Błękitnej, bo jakoś mnie nie kojarzy. Kiedy mówię, że to dopiero moja druga zmiana, uśmiecha się i zapewnia, że świetnie mi idzie, a ona wie, co mówi, bo z zawodu jest pielęgniarką. Potem opowiada o mężu, którego straciła.
- Przez sześćdziesiąt lat spałam obok niego - mówi. - A teraz jego nie ma, a ja wciąż nie mogę przyzwyczaić się do samotności w łóżku.

Bardzo Niezależna Staruszka dokładnie instruuje mnie, czego potrzebuje i w jakiej kolejności, a przy tym wszystkim jest przesympatyczna, więc wszystko ułatwia. Najpierw buty, ostrożnie, bo przy kostce jest rana. Odepnij mi stanik, kochana. Śmiejemy się, że jeszcze nigdy nikomu nie odpinałam stanika. Balkonik musi stać pod tym kątem, bo inaczej nie będę w stanie się podnieść. Aparat słuchowy trzeba włożyć do pudełka, które stoi po prawej stronie na parapecie. Tylko pamiętaj, żeby bateria była wyjęta.

Żartownisia nie widzi, za to uwielbia gadać. Kiedy wchodzę do jej pokoju, jeszcze nie wie, kim jestem, ale już się uśmiecha. Trudno mi czasem zrozumieć, co mówi, ale z resztą personelu dowcipkuje jak szalona. Nawet obudzona w środku nocy nigdy nie protestuje, że światło, że głośno, i że co my w ogóle od niej chcemy.

W sypialni po lewej mieszka łagodność. Pełna sprawność umysłowa i całkowita niesprawność ciała. Łagodność często pyta, czy sprawiła w czymś kłopot. Uśmiecha się, wciąż dziękuje za wszystko, za każdy kęs i łyk kawy, którą ktoś trzyma dla niej tuż przy ustach. Czasem tylko westchnie, że takie życie jest straszne, ale wesoło zganiona przez kogoś z personelu za opowiadanie głupot, znów zaczyna się uśmiechać.
.
.
.
.

... i nadal nie potrafię przyporządkować imion do nowo powstałych plików. Wciąż nie wiem, jaki numer sypialni, w którym końcu korytarza, i czy ta cholerna kawa to z cukrem czy bez.

Lewa i prawa półkulo, mogłybyście wreszcie zacząć współpracować!

(Albo kupię sobie notes.)

You Might Also Like

10 komentarze

  1. Nie czytałam wpisów o dzieciach z Różowej ale tak pięknie piszesz o Seniorach z Błękitnej Przystani, że mam wrażenie jakbyś była wręcz stworzona do tej pracy, wygląda jakbyś traktowała ich jak członków swojej rodziny, a to dopiero Twoja druga zmiana. Musisz być bardzo ciepłą osobą, szkoda ze nigdy nie poznam Cię na żywo :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A skąd wiesz, że nigdy nie poznasz?:-)

      Usuń
    2. Kochana, szanse są znikome. Chociaż na Błękitną Przystań mam jeszcze szansę się załapać :D

      Usuń
    3. No jeśli mieszkasz w Australii, to faktycznie są znikome;-)

      Usuń
  2. Wiesz, bardzo mi się podoba jak piszesz o mieszkańcach Błękitnej Przystani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:-) Jestem pewna, że napiszę o nich jeszcze nie raz. Każdy z nich to przecież jakaś historia.

      Usuń
  3. Pięknie o Nich piszesz :)Buziaki :-*

    OdpowiedzUsuń
  4. Widać, że masz talent i podejście do ludzi (małych, dużych i przeciętnych), dasz radę. W każdej pracy najgorsze są pierwsze trzy miesiące, a potem to jak inny świat:-)

    Powodzenia :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, też tak sobie po cichy myślę, że skoro udało mi się w końcu ogarnąć wiecznie ruszających się Lucasów, to z leżącymi Seniorami powinno być trochę łatwiej;-)

      Usuń