O akcesoriach do spania

środa, kwietnia 06, 2016

Odkąd pojawiła się Fruzia, dowiaduję się od Mamuśki całkiem nowych historii z mojego i Wielkiego Brata dzieciństwa, o których dotąd jakoś nie było okazji pogadać. A sądziłam, że słyszałam już wszystko. Nie miałam na przykład pojęcia, że to, co uważałam za wynalazek dwudziestego pierwszego wieku - śpiworki dla bejbików - Mamuśka Moja znała już ponad trzy dekady temu. 

A co ciekawsze - sama nam takie szyła. 
- Tylko ty tak okropnie spałaś - opowiada Rodzicielka - że czasem nawet śpiworek nie pomagał. 
Znam to. W dzieciństwie uwielbiałam spać z Mamą, ona ze mną niekoniecznie. Ponoć kopałam, wierciłam się, przewalałam kończynami na prawo i lewo. Zupełnie jak dzisiejsza trzynastoletnia Gwiazda. Moja krew.
- Któregoś dnia zamarłam, bo rano zastałam cię w łóżeczku powyginaną, ze stopami do połowy wyjętymi ze śpiworka - wzdycha Mamuśka. 
Wyjętymi przez otwór tuż przy szyi. Czujecie tę schizę, prawda?
- Przecież ty się mogłaś udusić! *
Jak widać, od dzieciństwa miałam inklinacje do sportów ekstremalnych. 
To jakby wyjaśnia, dlaczego mamy w domu Rudolfa.

Po Polandii krąży też jeszcze jedna rodzinna legenda ze mną i sprzętem do spania w roli głównej. 

W moim przedszkolu raz w tygodniu zabierało się piżamę i powłoczkę na poduszkę do prania. W poniedziałek rano Mamuśka i Wielki odstawiali mnie do placówki z czystą pościelą pod pachą, a sami pędzili na przystanek, żeby złapać autobus do Sąsiedniego Town, gdzie jedno pracowało, a drugie uczęszczało do podstawówki. Jak przez mgłę pamiętam tamten poranek. Byłam smutna i zazdrosna, że on może sobie z Mamą jechać, a ja muszę zostać w przedszkolu, taka samotna i opuszczona... Mamuśka i Wielki bardzo się spieszyli, więc w okolicy szatni Rodzicielka cmoknęła mnie w policzek i powiedziała, że muszą pędzić, a ja mam wędrować prosto do sali. Wiedziała, że tak zrobię, bo ja grzeczną dziewczynką byłam, a rodzice nie certolili się wtedy z dziećmi tak, jak to bywa dzisiaj. Pomknęli. A kiedy zamknęły się za nimi drzwi, przypomniało mi się, że przecież nie mam swojego pakunku!

Wybiegłam z szatni, otworzyłam szeroko drzwi przedszkola i ze łzami w oczach wydarłam się na całą okolicę:
- A poduśka??! A piziama??!

Oni akurat zamykali za sobą bramę, kiedy mnie usłyszeli i zobaczyli.

Mama twierdzi, że widok małej, sfuriowanej istoty wrzeszczącej na nich na schodach przedszkola towarzyszył im przez całą drogę do Sąsiedniego Town. Nie mogli przestać się śmiać.

To pewnie stąd moje późniejsze kopanie i wiercenie się podczas snu. 
Trauma z dzieciństwa.

* Mam tylko nadzieję, że nie natchnęłam żadnej z Was do pozbycia się z domu wszystkich śpiworków.

You Might Also Like

12 komentarze

  1. Martyna spała w śpiworku opdkąd skończyła 6 mies, natomiast Kasia uznała śpiworek za zamach na jej przestrzeń życiową na łóżku i gołe stopy, więc śpi bez. W sumie może to i lepiej, bo rano zastaję ją w bardzo dziwnych pozach, więc chociaż nie ma ryzyka że się udusi ;) Natomiast Martyśce, kedy już chodziła śpiworek nie przeszkadzał w wychodzeniu z łóżeczka, co uskuteczniała w środku nocy i tak klęczałą przy naszym łóżku w śpiworku i się bujała, bo w gruncie rzeczy spała. Chyba jej to kiedyś opowiem - oczywiście jak już będzie "dorosła" ;) Aktualnie dziewczyny do spania potrzebują Starsza pluszaka owcy (taka owca z napisem Zakopane, jest ich na Krupówkach miliardy), a Młodsza płaskiej poduszki, która służy i jako poduszka i jako przytulanka, bez "busi" nie ma nic :) W ogóle o Kasi dziwnych zwyczajach to można książkę napisać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fruzi spiworek nie przeszkadza w raczkowaniu, wiec rozumiem doskonale Martyne:-))) Wyobrazilam ja sobie taka bujajaca sie na kleczkach... chyba bym padla na taki widok!;-)

      Usuń
  2. Ty naprawde masz powazne luki :) Moj mlody wlasnie skonczyl 40 lat i juz kupowalam mu spiworki, gotowe, w sklepie i to wcale nie zadnym PEWEXie tylko normalnym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, ja sie z ksiezyca urwalam:-) To zreszta zadna nowosc. Ciekawi mnie tylko, czy jest jeszcze ktos, kto jest tak do przodu ze wszystkim jak ja:-))

      Usuń
  3. Rozczuliłaś mnie tą Poduśką i Piziamą:))) Bardzo!

    P.S. Ja też byłam przekonana, że te śpiworki to wynalazek 21 wieku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha! Przybij piatke, kolejna nieoswiecona istoto!:-))

      Usuń
  4. Ja też miałam śpiworek z kocyka! :-D szyty oczywiście przez mamę i też wierciłam się w nim jak nic. A Gwiazda ma też swoje i doprawdy nie wiem jak Ona to robi ale czasem rano zastaję ją w łóżeczku stojącą z uśmiechem i rozpiętym śpiworkiem oraz do połowy rozebraną piżamą! :-)

    PS napisałam coś pod postem o Ważnych rozmowach :-) buziaki dla Fruzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha, bo mali ludzie to prawie jak cyrkowcy! Fruzia też potrafi porozpinać sobie spiochy, nie rozpinając z kolei śpiworka:-)
      Buziaki dla Gwiazdy i Starszaka:-*

      Usuń
  5. Czuję się spokojna i niezagrożona, bo żadnych śpiworków nigdy z Młodym nie używaliśmy - nie dało się po prostu, ponieważ każda próba zapakowania go w takowy kończyła się histerią nie do opisania ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może po prostu Bąbel potrzebuje więcej przestrzeni do wymachu kończynami dolnymi?;-) Dzieciaki są boskie. Nie dziwię się rodzicom, którzy mówią, że przy drugim dziecku uczą się wszystkiego od nowa, bo młodszy lokator jest tak kompletnie różny od starszego rodzeństwa. Co dziecko, to inne przyzwyczajenia i fobie.

      Usuń
  6. Śpiworki dla moich dzieci? Równie dobrze mogłabym je związać...reakcja barska sama.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli przynajmniej rodzeństwo zgodne w jednym temacie;-)

      Przyszło mi teraz do głowy, że gdyby dało się coś uszyć z sierści naszych labów, której przecież mamy w nadmiarze i non-stop, to byłoby to lepsze niż wszystkie śpiworki i kocyki na świecie..

      Usuń