Adopcja w UK (10): Odnaleziony, odnaleziona

sobota, marca 12, 2016

W moich adopcyjnych opowieściach dotarłam wreszcie do najfajniejszego momentu. W chwili pisania tych słów szczerzę się przed monitorem sama do siebie, bo wracają wspomnienia. We've been linked with a girl!, pisałam podekcytowana do wszystkich tutejszych znajomych w ubiegłym roku. Pisałam, wpatrywałam się w jej zdjęcie, po czym klikałam 'wyślij' i czekałam kilka minut. W większości przypadków odpowiedź z gratulacjami i słowami radosnego niedowierzania przychodziła błyskawicznie.

Jeżeli jesteście  linked with a child, nie oznacza to jeszcze, że dziecko na pewno do was trafi. Jak zapewne pamiętacie z poprzedniego wpisu, w Krainie Deszczu często przeprowadza się dodatkowe rozmowy z 2-3 rodzinami ubiegającymi się o adopcję danego dziecka. Link oznacza tyle, że jesteście brani pod uwagę. Plusem tej dziwnej sytuacji jest to, że od początku wiecie, czy macie konkurencję w postaci innych adoptersów. Niezależnie jednak od wszystkiego, zostaniecie poproszeni o umotywowanie swojej decyzji. Mówiąc krótko, padnie pytanie, dlaczego uważasz, że akurat to dziecko najlepiej odnajdzie się w waszej rodzinie. I o ile wasze szczere stwierdzenie, że zwyczajnie do tego malucha zabiło wam serce, wywoła powszechne i bardzo angielskie 'aaaahhh!', to i tak wasz social worker będzie oczekiwał konkretów. Najbardziej istotne kwestie to:

- narodowość - czy jesteście rodakami? jeśli nie, jak bardzo wasze kultury są do siebie zbliżone? jeśli jesteście z różnych światów - jak zamierzacie utrzymać kontakt z tym innym od waszego kulturowym dziedzictwem dziecka? co z językiem ojczystym dziecka?

Ważne: tu nie ma gotowych, jedynie słusznych odpowiedzi, ale warto na serio wziąć te kwestie pod uwagę. Jest wiele dzieci, które nie znajdą w UK rodziców pochodzących z tego samego co one kraju. Dlatego tak ważne jest, aby adopcyjny rodzic był świadomy wszystkiego, co taka mieszanka kulturowa za sobą pociąga. Czy jesteście pewni, że podołacie wszystkim aspektom wychowania ciemnoskórego dziecka w rodzinie i/lub społeczności, gdzie wszyscy są biali?

- religia - ten temat dla mnie wiąże się po prostu z kulturą dziecka oraz ewentualnie życzeniem biologicznych rodziców (czasem mogą oni wyrazić swoją wolę w kwestii tego, do jakiej rodziny trafi ich dziecko). Bo jakim cudem półtoraroczne czy dwuletnie dziecko może być wyznawcą jakiejś religii?

- charakter dziecka - jeśli w profilu malucha wyraźnie stoi, że dziecko boi się zwierząt, potrzebuje dużo ciszy i spokoju oraz wskazane jest, aby minimum dwa lata spędziło z jednym z opiekunów w domu, a wy macie takiego Rudolfa i napięty budżet sugerujący powrót do pracy najpóźniej po urlopie macierzyńskim, to odpowiedź mamy gotową.

To oczywiście historia z naszego adopcyjnego życia. Ten mały taaaak się do nas uśmiechał z tego zdjęcia, ale Rudolf wszystko popsuł. Pewnie psim nosem czuł, że to jeszcze nie nasz czas, bo przecież on czeka na Fruzię!

- medyczne i psychologiczne potrzeby dziecka - czy jesteście w stanie podołać zespołowi zaburzenia więzi? FASD? przeszłości dziecka?

Link oznacza również to, że wasz social worker zobowiązany jest do przedstawienia wam pełnej historii dziecka. Dostaniecie więc kopię CPR (Child Permanence Report) do wglądu. W CPR znajdują się wszystkie dane rodziców biologicznych, statusu sądowego dziecka, kwestie medyczne, chronologiczny przebieg wydarzeń od momentu trafienia dziecka pod skrzydła opieki itp. Często jest to bardzo przykra i wstrząsająca lektura.

Kiedy cała banda social workerów i innych osobistości zdecyduje, że to wy i nikt inny zapewnicie dziecku najlepszy możliwy dom, możecie zacząć świętować. Oficjalnie match  następuje po Matching Panel i pozwala odkorkować szampana, ale ja radziłabym wypić go wcześniej, bo po panelu zaczyna się jazda bez trzymanki! Za chwilę poznacie swoje dziecko!

Przed panelem dojdzie do spotkania, w którym na pewno wezmą udział wasz opiekun socjalny, opiekun dziecka + inne osobistości maczające palce w tworzeniu waszej rodziny. Razem ustalicie tzw. Adoption Transition Plan, w którym znajdą się najważniejsze dla was kwestie dotyczące całej adopcji oraz plan działania na czas od momentu kiedy poznacie wasze dziecko (Introductions) do momentu, kiedy zabierzecie je do domu.

Ale najpierw Matching Panel.

Matching Panel wygląda dokładnie tak samo jak Adoption Panel (klik) , tyle że ... jest mniej stresujący (wszyscy tak mówią!) i zdecydowanie bardziej radosny. Jedyne, co się zmienia, to to, że nie rozmawiacie już teoretycznie o teoretycznej rodzinie, ale o konkretnym dziecku - a konkretnie o waszym dziecku! I na tym skupia się cała rozmowa - jak podołacie potrzebom dziecka, jaki macie pomysł na dwukulturowe wychowanie, jak się zapatrujecie na zaplanowany kontakt z rodziną biologiczną (o tym napiszę osobny post), na czyją pomoc możecie liczyć w nagłych przypadkach, kiedy i jaki zamierzacie poznać dziecko z resztą rodziny, jak zareagowała rodzina na dobrą nowinę, kiedy zamierzasz /acie wrócić do pracy itp. Niby rozmawiacie o tym samym, co na panelu adopcyjnym, ale może się okazać, że dziecko już w tym momencie wywróciło wasze początkowe plany do góry nogami, bo na przykład jest młodsze niż zakładaliście, że będzie, a co za tym idzie może nie chcecie wysłać go do przedszkola zaraz po urlopie adopcyjnym, trzeba więc znaleźć inne rozwiązania na reperowanie rodzinnego budżetu. Ha ha, znowu piszę o nas!;-)

Po panelu wprowadzacie w życie Transition Plan. Plan jest bardzo szczegółowy i będzie waszym przewodnikiem po tym wszystkim, co będzie działo się od momentu poznania dziecka. Uwierzcie mi, to się bardzo przydaje, bo emocji w tym czasie jest tyle, że człowiek naprawdę nie pamięta nic ponad to, że tego dnia o tej godzinie zobaczy swoją córkę / swojego syna! Transition Plan powie wam dokładnie jak będzie wyglądało każde spotkanie z waszym dzieckiem, zanim zabierzecie je do domu. Na przykład:

Day 1. - 8.30 am - 11.30 am (Poznanie z X, rozmowa z rodzicami zastępczymi, zabawa)
Day 3. - 1 pm - 7 pm (Pierwszy spacer z X / wyprawa do klubu malucha; wspólny obiad; wieczorna kąpiel, czytanie bajek na dobranoc).

Komuś może się to wydać dziwne, że tak skrupulatnie wszystko jest zaplanowane, ale dzięki temu nie przeżywacie rozterek z serii a może powinniśmy zostać dłużej/krócej? czy co właściwie powinniśmy robić, żeby nie wprowadzać zamieszania w rutynę dziecka? Wizyty odbywają się w aktualnym miejscu zamieszkania dziecka, trwają zwykle około tygodnia (czasem dłużej, czasem krócej, jeśli mowa jest o naprawdę malutkim dziecku), więc jeśli mieszkacie w innym hrabstwie lub regionie czekają was dojazdy bądź małe wakacje z dala od domu.


W dniu przeprowadzki dziecka (Placement Day) spotykacie się wszyscy w aktualnym miejscu zamieszkania dziecka, podpisujecie papiery, dostajecie kopie dokumentów potwierdzających waszą rodzicielską odpowiedzialność za malucha, wszystkie rzeczy należące do waszego nowego członka rodziny, robicie pamiątkowe foty, (niektórzy płaczą!) i ... ruszacie.

Ruszacie do domu!

(No i się popłakałam, bo przypomniało mi się, jak my ruszaliśmy...)

Po 10 tygodniach od oficjalnej, popanelowej decyzji Adoption Decision Maker, że zostaliście uznani za perfect match dla waszego małego wybrańca, możecie złożyć w sądzie wniosek o adopcję. Ale o tym opowiem następnym razem.

***

Dobrze wiedzieć, że do Was trafiam. Piszecie maile, zaczynacie odzywać się w komentarzach. Dziękuję za każde napisane słowo, dzięki temu wiem, że jesteście tam, z zupełnie innymi lub podobnymi do naszej historiami, że czytacie i że warto konynuować ten cykl.

Jedna z Was pytała mnie, czy ma szansę adoptować jako samotna matka z dzieckiem. Nie wiem, dlaczego ten komentarz się nie opublikował, ale na moją pocztę dotarł. Jeśli tu wciąż jesteś, autorko tego pytania, to moja odpowiedź brzmi tak, masz takie same szanse jak wszyscy! Bohaterka jednego z moich wpisów (klik), Rachela, jest singielką. Aktualnie - podwójna adopcyjną mamą. Posiadanie dziecka biologicznego zupełnie nie przekreśla niczyich szans na adopcję dziecka. Jeśli interesuje Cię adopcja dziecka o innej niż Twoja narodowości, miej gotową odpowiedź na pytanie o Twoją motywację, bo takie na pewno padnie. Inną kwestią jest to, co słyszę z różnych stron: niektóre agencje chwilowo zamykają drzwi nowym kandydatom na rodziców, ponieważ nie są w stanie przygotować tak dużej liczby osób do panelu. To jednak nie znaczy, że wszystko stracone. Powtórzę to, co już pisałam kilka razy - dzwonić, pisać, dowiadywać się, pukać do wszystkich drzwi i okien, ewentualnie odczekać tyle, ile trzeba i... znowu pukać. Ktoś w końcu otworzy!:-)

Będę również bardzo wdzięczna i szczęśliwa, jeśli zechcecie podzielić się ze mną swoimi historiami adopcyjnymi w UK. Chciałabym zebrać je w jeden artykuł o Was, o imigrantach, którzy tutaj właśnie postanowili zawalczyć o swoją rodzinę. Wiem, że tam jesteście. Możecie opowiedzieć tyle, ile chcecie, ile uznacie za słuszne i stosowne. Pomożecie mi?

Piszcie na adres litermatka81@gmail.com.

Jeśli nie wiesz, od czego zacząć albo uważasz, że pisanie ci nie idzie, po prostu skontaktuj się ze mną, spróbuję z Tobą pogadać mailowo:-)

You Might Also Like

4 komentarze

  1. Bez względu na wzgląd: Na pewno warto kontynuować ten cykl!
    Good job litermatko! A ja chylę przed Tobą czoła :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bebe, chylenie czoła jest niebezpieczne, nie widać, co z przodu!;-) Dzięki! :-*

      Usuń
  2. Warto kontynuować, bo to bardzo ciekawy temat :) i taki wzruszający, a nie ma to jak sobie czasem przed ekranem pochlipać :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście, cokolwiek bym na ten temat nie pisała, zawsze wracają wspomnienia:-) I dziękuję!

      Usuń