O tym, że to już rok

poniedziałek, lutego 22, 2016

- Fruziu, na którą zapraszasz? - pytał sms od Mamuśki.
Spojrzałam na córkę. Ona, dość wymownie, na mnie. Jej spojrzenie mówiło mamo, ale ja się jeszcze muszę ogarnąć!
Typowa kobieta. Początek dnia obwieściła kwadrans po szóstej, a późnym popołudniem wciąż jeszcze nie była gotowa.

Transmisję live z Uroczystych Obchodów Pierwszych Urodzin Fruzi zasponsorowała Dziadkom Skype.tv W Rodzinnym Domu w Polandii odświętnie nakryto do stołu, spreparowano fantazyjne drinki bez procentów w eleganckich kieliszkach na tak cienkich nóżkach, że zachodziła obawa o ich utratę, a sami Dziadkowie z smsowymi zaproszeniami w dłoniach pojawili się na imprezie punktualnie. Oficjalna część uroczystości przebiegła bez zakłóceń. Śmiem twierdzić, że protokoły dyplomatyczne obu krajów byłyby dumne z porządku i przebiegu obchodów.

1. Fruzia powitała wszystkich pełnym wigoru waleniem łapkami w klawiaturę laptopa.
2. Zebrani po obu stronach Kanału goście powstali.
3. Zgaszono światła.
4. Wniesiono tort.
5. Zebrani po obu stronach Kanału goście pomogli Fruzi zdmuchnąć świeczkę.
6. Odśpiewano pieśń okolicznościową.
7. Orkiestrą dyrygował Ojciec Dyrektor.
8. W Polandii śpiewano nieco wolniej.
9. Rozległy się oklaski.
10. Fruzia zamknęła oficjalną część imprezy.

Kilka godzin wcześniej stałyśmy z Drugą Mamą w kuchni, dywagując nad wykończeniem naszego tortowego arcydzieła.
- Ty to zrób, ty ładnie piszesz - sprytnie usiłowała wjechać mi na ambicję Mama.
- Ale nie kremem! - protestowałam gwałtownie.
Tego ranka miałam już na swoim koncie jedną nieudaną polewę czekoladową, postanowiłam więc podzielić się współodpowiedzialnością za wygląd Fruzinowego ciasta z jej Babcią.
Mama podjęła rękawicę, a w zasadzie foliowy woreczek, który wypełniła Śnieżką, i dalejże kaligrafować. Pień litery F jak Fruzia natychmiast wzbudził mój zachwyt, był idealny.
- Fantastycznie! - podzieliłam się swoimi wrażeniami.
Przy drugim ramieniu F woreczek nie wytrzymał napięcia i z głośnym prrrt! wydalił z siebie białego kleksa.
- Nie martw się, mamo, i tak wygląda pięknie - zaczęłam pocieszać.
Druga Mama tylko pokiwała głową i odeszła na bok. Odwróciła się po chwili z oczami pełnymi łez i krztusząc się ze śmiechu wypaliła:
- Bo ja ci zapomniałam powiedzieć, że to cyrylicą będzie!

Fruzi było doprawdy wszystko jedno. Na swój pierwszy w życiu osobisty kawał(ek) tortu rzuciła się z miną, którą opieka społeczna mogłaby zdecydowanie źle zinterpretować. W poczuciu rodzicielskiego obowiązku zapewniliśmy wszystkich zebranych, że Fruzia jest regularnie karmiona, na co Mamuśka Moja, samozwańczy adwokat Diabła Tasmańskiego rzuciła oskarżycielsko:
- Ale czekolady nie chcieliście jej dawać!
Nie było jednak czasu na odpieranie tych jakże poważnych i słusznych zarzutów, bo w Piątej Chatce rozległo się pełne błogości mmmmmm-mmmmmm! 

Oto staliśmy się naocznymi świadkami rytualnego przejścia naszego roczniaka na słodką stronę mocy. Niech Bóg i Karma mają nas w swej opiece!

Urodzinowe prezenty otwierali wspólnie. On miał przewagę niemal sześcioletniego doświadczenia w darciu papieru i pudełek, ale ona szybko się uczy, wkrótce więc Piąta Chatka pokryła się fruwającym samowolnie confetti w rozmiarze XXL, podartymi wstążkami i zabawkami. Ona siedziała na podłodze i z zachwytem w oczach niczym królowa łaskawie przyjmowała kolejne podarunki od poddanych, Rudolf zaś nie mógł wysiedzieć spokojnie nawet przez sekundę. Wsadzał swój wielki tyłek w kadr większości zdjęć, deptał nas po stopach, łapał w pysk fragmenty opakowań i koniecznie, ale to koniecznie chciał sie bawić akurat tym, co trzymała w ręku Fruzia. Wariactwo.

Odpłaciła mu w dalszej części imprezy, kiedy ponownie ruszyła kamera, a ja rozpoczęłam uroczyste odczytywanie poematu napisanego dla Fruzi przez Handziuka:

(...)
Spadłaś nam w tym tak, jak gwiazdka z nieba,
Której bardzo w życiu było nam potrzeba.
Jesteś jak świetlik, który mrok rozproszył,
Gdyśmy ujrzeli Twe piękne oczy,
Buźkę jak upragniony kawałek chleba,
Ciebie, ach Ciebie było nam trzeba!
(...)

Fruzia taktownie pozwoliła mi się rozkręcić, ale w końcu i jej udzielił się mało dystyngowany entuzjazm Rudolfa. Sześciominutowy film z tą dwójką w roli głównej należy aktualnie do najbardziej rozchwytywanych nagrań w Polandii. Fruzia w balowej, turkusowej spódnicy dodającej jej wizualnie jakieś trzynaście kilo, a krojem przywodzącej na myśl tancerki flamenco, taranująca sierściucha swoją jubileuszową osobą i z wyczuciem czasu godnym szwajcarskiego zegarka, robiąca salto mortale tuż pod koniec mojego oratorskiego wystąpienia oraz wyrywająca mi kartki z dłoni w momencie postawienia ostatniej kropki - to był doprawdy bezcenny widok! 

Próbowaliśmy namówić ją do zdecydowania o swojej przyszłości.

Na miejsca, gotowi... Wystartowała. Trzy sekundy później stała już przy sofie i uważnym spojrzeniem omiatała zgromadzone na niej skarby. Niełatwa sprawa. Ludzie w okolicach matury nie wiedzą, co chcą robić w życiu, a tu każą jej podejmować takie decyzje z pieluchą na tyłku! Same rekwizyty też nie zachęcały do zbyt pochopnych decyzji. Bransoletka z koralików udawała różaniec, którego nie mogliśmy zlokalizować w Piątej Chatce, kromka chleba rozsypywała się w dłoni, kieliszków nie posiadamy, więc w ich zastępstwie zaproponowaliśmy Fruzi mały kielich do dipów, sportowy but był o niebo za duży na roczną stopę, a książka z tekstami piosenek Disneya jest już dla dziecięcia tak oklepana, że nie warto było zaszczycać jej spojrzeniem. I tylko banknot dziesięciozłotowy był dokładnie tym, czym w założeniu miał być.
Namyślała się w skupieniu, wzbudzając powszechny podziw zebranych. Potem w jednej sekundzie złapała bransoletę vel różaniec i szmyrgnęła ją na dywan bez zbędnych formalności. Upłyną lata, nim okaże się, czy był to wybór jej drogi (oaza albo fashion), wyrażenie zdania na temat Kościoła (nie wyglądało na zbyt pochlebne), czy może raczej stylistyczna demonstracja (mamo-wywal-tę-bansoletę-już-dawno-nikt-takich-nie-nosi!)
Znów się zastanowiła.
- Wybierz trzy - podpowiadaliśmy.
(Nasze dziecko potrafi liczyć, gdyby ktoś miał wątpliwości.)
Chwyciła kromkę chleba, zgrabnym ruchem wyjęła błękitnego smoczka z buzi, po czym strasznie z siebie zadowolona wpakowała do niej skórkę. Mmmm, mruczała rozkosznie.
Inżynier odetchnął głęboko.
- Piekarnia jest bezpieczna!
- Przejmie schedę po ojcach - dodał uroczyście Ojciec Dyrektor.
Niestety, kieliszek do dipów, który wybrała w trzecim podejściu zapewne z zamiarem przepchnięcia suchego chleba dalej, był pusty.

Wygląda jednak na to, że oficjalnie możemy zakończyć naszą małżeńską przepychankę z serii "sport czy literatura", bo Fruzia olała nasze wysiłki. (To ja tu sobie żyły wypruwam nad tymi książkami, a ona mi tu taki policzek! I to publicznie!)

Wieczorem, kiedy poziom cukru we krwi Fruzi opadł i malutka zasnęła, wyjęłam z szafy turkusowe pudełko z albumami. Pogrążyliśmy się we wspomnianiach.

Pamiętam wszystko. Tamten dzień, kiedy on odebrał mnie z pracy i po kilku innych opowieściach wypalił, że będziemy mieć dziecko. Adopcja to chyba jedyna sytuacja, kiedy to facet ma szansę obwieścić taką nowinę kobiecie. Pamiętam to oczekiwanie, trzymanie języka za zębami, żeby nie zapeszyć, żeby tylko nie zapeszyć... Dzielenie się nowiną z bliskimi. To poczucie ulgi i trudną do opisania radość.

Fruzia wciąż nie ma pojęcia, jak bardzo wpłynęła na życie wielu ludzi. Nasz własny świat wywróciła do góry nogami, a potem na nowo go poukładała. I dopiero teraz jest on taki, jaki powinien być.

You Might Also Like

18 komentarze

  1. Wszystkiego najlepszego Fruzinko kochana! Bądź szczęśliwa, bo Twoi Starzy już są najszęśliwsi na świecie dzięki Tobie ;***

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda to! Fruzia dziękuje serdecznie!:-*

      Usuń
    2. Śniła mi się dziś Fruzia, że miała brązowe oczyska i była jedynym dzieckiem, którego moje nie tłukło w zabawie..;)

      Usuń
    3. Wiesz, to pewnie dlatego, że oboje tłukli pozostałe dzieci i nie mieli już czasu na siebie;-)

      Usuń
  2. Sto lat Fruziu, cudowna mala dziewczynko! )

    OdpowiedzUsuń
  3. Sto lat Kochana Kruszynko! To już rok :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niesamowite, prawda? Kiedy i dokąd to umknęło?! :-*

      Usuń
  4. Szczęścia na całe życie :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fruzia kłania się pięknie i dziękuje!:-*

      Usuń
  5. Wszystkiego najlepszego dla Fruzi! Sto lat ☺

    OdpowiedzUsuń
  6. Już ROK??!!!
    Małe Fruzie, widzę, kompletnie nie są świadome swego wpływu na wywrotowe działanie na ogólnie pojęty świat.
    Weźmie ci taka powywraca, i przez parę(naście) następnych lat błogo nieświadoma, że oto dnia pewnego u tych i owych zaprowadziła wyczekiwany porządek, wywraca w najlepsze dalej. Porządkując.
    Fruzię i jej Starych całujemy okołorocznicowo w czubek nosa.

    Cmok, cmok:*:)

    PS. A z książkami to jeszcze zobaczysz, że Fruzinka zakochana w słowie pisanym! Mówię Ci:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest dopiero paradoks -sprzątać, bałaganiąc! (Trochę jak przed Gwiazdką...) Tak, te Fruzie to jakiś specjalny gatunek jest:-) Was też całujemy w podzięce:-*

      Usuń
  7. Pierwsza czekolada za burtą to od dzisiaj juz Wam nie da odporu. Nie wiem jak to jest ale dzieciaki wyczuwają czekolade nawet z drugiego piętra, jak tylko po kryjomu i cichutko wyciągam sobie tafelek zaraz obie się materializują. I nie ma co udawać ze to coś innego ;)
    Zjadlabym takiego torcika, zwlaszcza ze od 1,5 tyg jestem na diecie (pierwsza której nie porzucilam po trzech godzinach). A Fruzię w turkusowej sukience sobie wyobrażam - cudo :)
    To jeszcze raz wszystkiego najlepszego i rośnie Fruzinko :)
    PS. Syrop z cebuli na zapalenie oskrzeli jednak nie działa ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda - na zapalenie oskrzeli nie działa nic oprócz chemii. Niestety. Mam nadzieję, że już jest lepie!

      Z czekoladą nadal się ukrywam. Oznajmiłam Fruzi, że ten tort to tak w ramach jej święta był i nie powinna oczekiwać poluzowania w tej kwestii. Wybuchnęła śmiechem. Zobaczymy więc, kto kogo!;-)

      Usuń
  8. Bardzo zacne i uroczyste obchody wielkiego święta:)))

    Buziaków sto dla Fruziaka i uściski z wyrazami gratulacji dla dumnych rodziców, dziadków, wujków, cioć i generalnie wszystkich, którym Fruzia poprzestawiała trochę życiowych gratów ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będziemy słać te uściski przez skypa!:-) :-**

      Usuń