Adopcja w UK (9): Po panelu. I co dalej?

sobota, lutego 27, 2016

Emocje popanelowe opadły. Pozytywna decyzja ADM została potwierdzona listownie. Wasz social worker mówi wam, że będziecie w kontakcie, i że teraz właśnie, bardziej niż kiedykolwiek, musicie uzbroić się w cierpliwość i nie podejmować pochopnych decyzji. Zastanawiacie się pewnie, o co jej / jemu chodzi - jaka cierpliwość? jaki umiarkowany entuzjazm? Do cholery, zaraz masz mieć dziecko, a oni wypisują ci powściągliwość w emocjach na recepcie?
Cóż. Jak by to powiedzieć... Mają rację. Tyle tylko, że gadanie o tym nie ma sensu. To jak powiedzieć kobiecie, czekającej na rezultat transferu po IVF, żeby podeszła do sprawy spokojnie. A-ha. Ty i tak będziesz świrować, otwierać skrzynkę mailową z nadzieją, każde połączenie, które wyświetli ci na telefonie numer agencji lub waszego social workera, bedzie kierowało twoje myśli na TE tory. Przyzwyczaisz się. Przyzwyczaisz się, bo...

a) jeśli nie jesteście jednymi z tych szczęściarzy, którzy odnajdują swoje dziecko po tygodniu od panelu, prawdopodobnie chwilę na nie poczekacie. Średnio od kilku miesięcy do kilkunastu. W Anglii jest odgórny nacisk na agencje, aby adoptersi nie czekali na swoje dziecko dłużej niż rok.

b) w UK czekanie na tzw. TEN telefon to trochę złożona sprawa. O dziecku wcale nie musicie dowiedzieć się telefonicznie, a do tego wcale nie ma pewnosci, że to dziecko, o którym teraz rozmawiacie, i które najchętniej już dziś zabralibyście do domu, to będzie wasze dziecko.

c) nie da się, i chwała za to niebiosom,  wciąż żyć w stanie permanentnego podekscytowania;-)

Dziś o tym, że w UK można czekać na swoje adopcyjne dziecko aktywnie oraz o tym, że samemu można je odnaleźć!

Po panelu adopcyjnym być może zmieni się wam opiekun socjalny. Tak było u nas. Strażniczka, która przeprowadzała wstępną ocenę (wizyta nr 1) nas jako kandydatów na adoptersów, wróciła do nas po zatwierdzeniu naszej kandydatury. Ta zmiana z Drugiej Strażniczki z powrotem na Pierwszą chwilę trwała i musieliśmy upomnieć się po miesiącu od panelu, że hej, czujemy się zapomniani! (Warto odłożyć wątpliwości na bok i pytać / pisać / dzwonić, jeśli coś was niepokoi albo  cisza ze strony agencji przedłuża się.) Jeśli wasz opiekun nie zmienia się, możecie od razu przystąpić do aktywnych poszukiwań.

Jakie narzędzia macie do dyspozycji w tych poszukiwaniach?

a) Wasz social worker, rzecz jasna.
To narzędzie numer jeden. Od niego powinniście otrzymywać profile dzieci z grupy wiekowej, którą zatwierdził panel. To teoria. W praktyce było tak, że od czasu do czasu trafiały do nas profile rodzeństw (zostaliśmy zatwierdzeni jako kandydaci do adopcji jednego dziecka) oraz spoza naszej grupy wiekowej. Powinnam poradzić wam, żebyście trzymali się swoich wstępnych postanowień, bo pod wpływem porywu serca można podejmować zbyt pochopne decyzje, ale nie zrobię tego. Zdarza się, że ludzie adoptują dzieci starsze / młodsze  niż początkowo zakładali. Dopóki jest to przemyślana sprawa, wszystko gra.

Czym są profile dzieci?

Na profil dziecka składa się fotografia/e dziecka + podstawowe dane (imię, data urodzenia, narodowość, status sądowy, religia itp.) + krótki opis (osobowość, czym się lubi bawić, co jeść itp) + krótki opis wszystkich ważnych kwestii rodzinno-zdrowotnych.

b) Biuletyny - jeśli wasza agencja / hrabstwo takie prowadzi lub posiada.
W nich również znajdują się profile dzieci oczekujących na adopcję. Co mnie osobiście lekko przeraziło to to, że one przychodzą pocztą. Zwykłym listem, który przecież może trafić w niepowołane ręce.

c) Chronione strony adopcyjne z profilami dzieci, np. Be My Parent, Children Who Wait, Adoption Register.
Aby mieć do nich dostęp, nie wystarczy się zalogować i opłacić abonament (często opłaca go dla was agencja). Dane, które podajecie przy rejestracji, muszą zostać zweryfikowane i dopiero po potwierdzeniu przez agencję, że jesteście tymi, za kogo się podajecie, możecie szukać na tych stronach swojego dziecka.

Tutaj naprawdę przydaje się opanowanie. Jeśli jesteście zainteresowani dzieckiem, wysyłacie tzw. Expression of Interest. Najczęściej można to zrobić jednym kliknięciem - dane z waszego profilu zostaną automatycznie przekazane opiekunowi socjalnemu / agencji opiekujące się dzieckiem. Trzeba jednak pamiętać, że takich jak wy może być wielu albo bardzo wielu. I czasem nie ma żadnej informacji zwrotnej, że wybacz, ale to dziecko już znalazło rodziców. Najczęściej bywa tak, że po tygodniu lub dwóch od wyrażenia zainteresowania ponawia się pytanie o dziecko (mailem lub za pośrednictwem agencji).
Jeśli agencja dziecka weźmie was pod uwagę jako potencjalnych kandydatów na rodziców tej małej osóbki, przejdziecie do dalszych rozmów.

Ale uwaga! - to wcale nie oznacza, że jesteście jedynymi, z którymi agencja zdecydowała się rozmawiać... O tym jeszcze za chwilę. To najtrudniejsza, najbardziej niewdzięczna i - moim zdaniem - w ogóle nie przemyślana część całego procesu.

d) Adoption Exchange Days i wszystkie Adoption Events dla kandydatów po panelu.
Ten punkt wielu z was może się wydać bezduszny i oburzający, my jednak dalecy jesteśmy od krytyki.

Adoption Exchange Days mogą być bardzo lokalne lub bardzo duże, np. te londyńskie, na które ostatecznie nie udało nam się dotrzeć, bo pojawiła się Fruzia:-) Na ten rodzaj wydarzenia trzeba się zarejestrować (zwykle za pośrednictwem agencji) kilka tygodni wcześniej. Adoption Exchange Days mają na celu zgromadzenie profilów dzieci czekających na adopcję w różnych hrabstwach / regionach, adoptersów poszukujących swojego potomstwa oraz pracowników socjalnych agencji z tychże hrabstw, którzy bezpośrednio w rozmowie mogą udzielić dodatkowych informacji o dzieciach, pokazać krótkie nagrania z ich udziałem itp. Często są to maluchy już od jakiegoś czasu czekające na swoją rodzinę, a więc dzieci z większym bagażem doświadczeń. Takie Adoption Exchange Days stwarzają im szansę na znalezienie kochającego domu. Osoby zainteresowane danym dzieckiem zostawiają swoje dane kontaktowe, wpisując się na listę. Uwierzcie mi, czasem jest ona bardzo długa...

Pierwsze wrażenie z takiego wydarzenia zwykle jest przytłaczające. Wchodzisz do sali, w której ustawiono stoliki z profilami dzieci i nagle zewsząd otaczają się zdjęcia ich małych buzi. Radosnych, uśmiechniętych. Takich jak setki podobnych na portalach społecznościowych. Tyle tylko, że te dzieci czekają na dom. Niełatwo się na to patrzy, to prawda.

Sytuację ratuje fakt, że nikt przypadkowy nie może się tam zaplątać, atmosfera jest bardzo życzliwa i przyciszona, a myśl, że właśnie w tym miejscu - może dokładnie teraz, obok ciebie? - powstaje zalążek jakiejś rodziny, jest naprawdę budująca.

Niewątpliwym plusem takich wydarzeń jest to, że często ludzie dowiadują się tam o dzieciach, o których z różnych względów nie mieliby szansy usłyszeć, siedząc w domu i czekając na sygnał od social worker, bo są to na przykład maluchy z drugiego końca kraju. Pamiętajcie też, że nikt inny nie wie lepiej niż wy sami, do którego z tych dzieci serce mocniej wam zabije.

I nie zgubcie dystansu do całej sprawy, on się naprawdę przydaje. Jesteście tam przecież po to, aby odnaleźć swoje dziecko!

Dla mnie osobiście najtrudniejszą i, jak już wspomniałam, najbardziej nieprzemyślaną w UK częścią całego adopcyjnego procesu są rozmowy z wybranymi potencjalnymi kandydatami na rodziców danego dziecka. Nie dzieje się tak zawsze, nie jest to reguła, a jednak taka rozmowa zdarzyła się nam i dwójce innych adoptersów, z którymi jesteśmy w dobrych relacjach. A to oznacza, że takie dodatkowe 'interview' nie jest też wyjątkiem.

O co chodzi? Jeśli sporo kandydatów jest zainteresowanych dzieckiem, a agencja dziecka bądź jego opiekun socjalny nie potrafi zdecydować na podstawie ich szczegółowych raportów, kto z nich najlepiej wpisuje się w potrzeby dziecka, grono kandydatów branych pod uwagę zawęża się zwykle do 2-3 par / osób. A następnie świta w osobach social worker dziecka, social worker adoptersów plus dodatkowo jednak osoba z agencji (tak było u nas, u znajomych był podobny skład) spotyka się z każdą wybraną parą / osobą i przeprowadza rozmowę z serii 'dlaczego uważacie, że to właśnie wy najlepiej spełnicie potrzeby dziecka?' Chodzi oczywiście o kwestie kulturowe, językowe, zdrowotne itp.

Możecie sobie wyobrazić, jak się czuje człowiek, który przechodzi przez takie wstępne sito, przez kilka tygodni (bo zwykle tyle to trwa od momentu wyrażenia zainteresowania do momentu takiej rozmowy) wgapia się w zdjęcie dziecka, wyobrażając je sobie u swojego boku, obmyśla strategię na takie interview (i cieszy się jak głupek, że jest w tej "wybranej trójce"!), a potem dzień po rozmowie dostaje telefon, że bardzo nam przykro, ale opiekun socjalny dziecka zdecydował, że inna para zostanie jego rodzicami. No comments.

Nie żałujemy, oczywiście. To nie była rozmowa w sprawie Fruzi i dziś dziękujemy wszechświatowi, że stało się tak, a nie inaczej. Mamy naszą Fruzię! I wcale nie musieliśmy nokautować innych adoptersów, żeby zostać jej mamą i tatą. Po setkach profilów, które obejrzeliśmy, po kilku rozczarowaniach i zniechęceniach, po wielu walkach i myśleniu, że to jest zbyt trudne - pewnego dnia tak po prostu zadzwonił telefon, że jest ona i co my na to. Tak jak dzieje się to w Polsce.

Znajomi natomiast przeszli przez takie dodatkowe interview i zostali wybrani na rodziców swojego synka. Na to nie ma reguły.

I tak jak uważam, że danie adoptersom pewnych narzędzi do skompletowania własnej rodziny jest słusznym krokiem, to jednak nawet dzisiaj, kiedy Fruzia bezpiecznie śpi w swoim łóżeczku, a my możemy z ulgą stwierdzić, że odnaleźliśmy własne dziecko, nie mogę pogodzić się z ideą "wybranej trójki". Z psychologicznego punktu widzenia Kraina Deszczu daje tutaj ciała na całej linii.

*** 

Pod względem liczby głosów jesteśmy aktualnie w trzeciej dziesiątce blogów zgłoszonych w naszej kategorii! Dziękujemy!:-*

You Might Also Like

5 komentarze

  1. Rzadko komentuję cudze blogi. Mało też jest blogów, które regularnie czytam, ale tak sobie myślę, że warto się teraz odezwać i tak zwyczajnie podziękować Ci za tą "adopcyjno-informacyjną" serię, napisaną tak swobodnie, bez jakiegoś nadęcia, z mnóstwem odpowiedzi na istotne pytania, z całą masą przydatnych informacji. Zatem dziękuję i życzę powodzenia w konkursie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja dziękuję za ten komentarz! Mówiąc szczerze, miałam już moment, że pomyślałam, że to niemożliwe, aby kogoś naprawdę zainteresowało to, jak wygląda adopcja tutaj od kuchni, ale zwykle jak już coś zacznę, lubię doprowadzić to do końca. I dobrze się stało, bo zaczynam dostawać mailowe sygnały, że jednak te informacje komuś sie przydają. I cieszę się z tego "swobodnie, bez jakiegoś nadęcia". :-)

      Usuń
  2. Takie to trochę faktycznie nie fajne, dają przyszłym rodzicom nadzieję, a tu dupa blada. No ale pewnie mają w tym jakiś cel. Mam do Ciebie takie pytanie czysto techniczne, możesz odpowiedzieć ogólnikowo odnosząc się do jakiegokolwiek przypadku, Fruzia ma jakieś obywatelstwo (różne państwa mają różne przepisy, wiec nie wiem i nie chce wchodzić Wam z butami w życie, wiec pomijam kwestie jakie), ale juz jako Wasza córka może mieć również polskie albo wyłącznie polskie? Czy już zawsze zostanie z jednym tym, które ma od urodzenia? Nabycie polskiego obywatelstwa tez jest skomplikowaną procedurą czy to tylko formalny wniosek rodziców?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, odpowiem na Twoje pytania jak tylko poszukam odpowiedzi związanej z jednym aspektem tego, o co pytasz. Dobry temat poruszyłaś.

      Usuń
    2. To jest kwestia, która kiedyś nam wypłynęła jeszcze zanim Fruzia zawitała do Piątej Chatki. Wychodzi na to, że dziecko z jakąkolwiek narodowością inną niż brytyjska nabywa obywatelstwo brytyjskie tylko wtedy, kiedy przynajmniej jedno z rodziców jest Brytyjczykiem lub posiada brytyjski paszport (zdaje się, ż można starać się o niego po 5 latach pobytu tutaj.) Polskie dziecko adoptowane przez polskich rodziców ma obywatelsko tylko polskie, chyba że - patrz wyżej (rodzice otrzymali również brytyjskie obywatelswo.) Polska i UK dopuszczają posiadanie dwóch paszportów. Jeśli się nie mylę, kiedyś dzieci urodzone na angielskiej ziemi nabywały angielskie obywatelstwo automatycznie.
      Procedury zdobycia paszportu polskiego dla dziecka urodzonego w UK nie są skomplikowane, ale są potwornie czasochłonne. Bo trzeba umiejscowić brytyjski akt urodzenia w PL, wyrobić PESEL i dopiero ubiegać się o paszport. Można zrobić to wszystko przez konsulat, ale trwa to miesiącami, a przy okazji kosztuje.
      Dziecko z inną narodowością niż polska adoptowane przez polską parę nabywa polskie obywatelstwo automatycznie, więc tak, jest to kwestia wniosku, bo rodzice są Polakami. Paszportowe sprawy wyglądają tak, jak w przypadku polskiego dziecka urodzonego na angielskiej ziemi.
      Mam nadzieję, że nie zamotałam zbytnio:-)

      Usuń