O tym, jak się robi dzieci

piątek, stycznia 08, 2016

Z Rachelą poznała mnie Strażniczka.
- Adoptujecie dzieci w jednym czasie, są mniej więcej w tym samym wieku, no i mieszkacie blisko siebie - powiedziała. - Pomyślałam, że będziecie mogły wymienić się doświadczeniami.
Świetnie. Zawsze to jedna osoba do wspólnej zabawy z dzieciakami więcej. Nie widujemy się zbyt często, ale lubimy się, a i nasze małe łobuzy mogą sobie razem porozrabiać. Rachela ma synka pięć miesięcy starszego od Fruzi.
Jakoś jednak z końcem lata kontakt nam się urwał. Za oknem zrobiło się smętnie, wędrowanie po naszej wsi stopniowo wypierane bylo przez spędzanie czasu w domu. Przed Świętami uzmysłowiłam sobie, że nie widziałyśmy się trzy miesiące i czas to zmienić, bo niedługo nie poznam małego na ulicy!
Zaesemesowałam z życzeniami i dodałam, że po Świętach koniecznie musimy nadrobić picie kawy w towarzystwie dzieciaków. Pochwaliłam się też, że Fruzia nosi już nasze nazwisko. "Fantastycznie, gratuluję!", odpisała Rachela. "Ja też mam dobre wieści. Właśnie w tym tygodniu dołączył do nas Drugi, brat Pierwszego. Mam teraz dwoje dzieci!"
Wow. Zaczęłam gorączkowo przeszukiwać twardy dysk mojej pamięci. Czy ona wspominała coś o drugiej adopcji? Coś mnie ominęło? Przegapiłam, czy może nie zrozumiałam dokładnie?

Spotkałyśmy się wczoraj. Czteromiesięczny Drugi przespał całe spotkanie, podczas gdy Pierwszy z Fruzią robili w bibliotece sajgon. Serio, wywalili wszystkie książki dla bejbików i starszaków na podłogę, a Fruzia, jak zawsze wpatrzona w starsze, poruszające się na dwóch nogach dziecko, zawędrowała za nim na czterech do działu z literaturą piękną.
- A ty myślałaś od razu o drugiej adopcji? - zagaiłam powoli. Nie chciałam być wścibska, ale też tempo, w jakim Drugi pojawił się w życiu Racheli, powaliło mnie na łopatki.
- Nie! - zaśmiała się ona. - Chciałam mieć drugie dziecko, ale nie tak szybko. A tymczasem w listopadzie niespodziewanie zadzwoniła do mnie Strażniczka z ostrożnym pytaniem, co ja na to, aby młody dołączył do nas jak najszybciej. Zapytałam kiedy, a ona mi na to, że za kilka dni.

Padłam.

W styczniu 2015 Rachela była bezdzietna. W czerwcu miała już Pierwszego. Rok zakończyła jako podwójna mama.

Tak się robi dzieci w tym świecie!;-)

You Might Also Like

8 komentarze

  1. Niesamowita historii! Podziwiam odwagę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja trochę zazdroszczę, w tym pozytywnym sensie:-)

      Usuń
  2. Tempo faktycznie ekspresowe ale fajnie :) Marzenia czasem spełniają się szybciej niż zdążymy je głośno wypowiedzieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha, od razu przyszło mi na myśl powiedzenie "uważaj, o czym marzysz";-)

      Usuń
  3. Przy drugiej adopcji nie przechodzi się tej samej drogi? Cały proces trwa krócej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trwa to krócej, bo nie trzeba robić np. DBS, czyli sprawdzenia niekaralności, referencji, nie ma tych wszystkich rozmów o rodzinie i dzieciństwie itp. Może też być tak, jak w przypadku koleżanki - dziecko zamieszkało z nią jako rodziną zastępczą, ona przechodzi przez skrócony proces adopcyjny, będzie miała kwalifikację i dopiero stanie się rodziną adopcyjną. Ale dziecko przez ten cały czas już z nią mieszka. Oczywiście wszystkie sądowe sprawy trwają tak samo długo, ale jak już człowiek raz przez to przeszedł, to wie, czego się spodziewać.

      Usuń