O czytelniczych słabościach Drugiego Taty

wtorek, stycznia 12, 2016

Rozmawiam z Drugimi Rodzicami na skypie. Fruzia, po serii popisowych podciągnięć do pionu, ekspresowych raczków w tę i z powrotem oraz szalonych wygibasów głową w rytm Jeżowskiej, postanowiła w końcu trochę odpocząć. Zanurkowała więc w kartonowym pudle, wyciągnęła swoje ulubione księgi i tak już została w ich towarzystwie na środku dywanu do końca naszej rozmowy. Coś tam do siebie gadała, przewracała kilka tekturowych kartek naraz i pokazywała sobie samej obrazki.
- Zobacz, jaka skupiona! - zachwycała się Druga Mama. - Ona naprawdę kocha książki!
- Po mnie to ma - uśmiechnął się Drugi Tata.
Odkąd mamy Fruzię, każdy chce, żeby mała miała coś po nim.
- Ja akurat czytam znowu "Potop" - kontynuował teść.  - Mogę Fruzi pożyczyć, skoro taka z niej czytelniczka.
Na te słowa Drugiej Mamie niebezpiecznie zaszkliły się oczy.
- Kochanie, ale ty byś musiała zobaczyć, jak Tata czyta ten "Potop"... Poczekaj chwilkę - Mama urwała i poszła szukać dowodu rzeczowego.
Chwilę później prezentowała przed kamerą dość - nomen omen - przedpotopowe wydanie "Potopu" w dwóch tomach.
- Najwyraźniej jeden tom zaczyna się od strony 123 - zaczęła Mama łapiąc oddech i pokazując mi rozklejoną książkę bez okładki. - I oczywiście jest w kawałkach, bo cały się rozkleił. Są takie grubsze fragmenty, po kilkanaście lub kilkadziesiąt stron, ale są i takie - Mama pomachała przed kamerą dwiema sklejonymi ze sobą kartkami powieści.
Płakała przy tym. Jak to ona. A ja razem z nią.
- Ale to nawet dobrze - Drugi Tata postanowił włączyć się do tej multimedialnej prezentacji. - Bo ja to lubię poczytać wieczorem, więc układam sobie "Potop" przy łóżku, jeden kawałek na drugim i tylko sięgam po którąś część bez konieczności dźwigania całej księgi.

Całkiem sensownie, prawda?

- Tylko że Tata sięga po te rozklejone części na chybił trafił - wyjaśniła Mama, zanosząc się od śmiechu. - W zależności od tego, jak bardzo jest zmęczony, sięga po omacku po coś cieńszego lub grubszego. I jak widzę go z tymi dwiema kartkami, to już wiem, że zaraz zaśnie!

Można chyba spokojnie powiedzieć, że Drugi Tata zna "Potop" na wyrywki...

You Might Also Like

10 komentarze

  1. Posikałam się ze śmiechu:D Szczególnie po ostatnim zdaniu;) Udanych masz teściów!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda, udała mi się rodzinka Inżyniera; jak spotykamy się wszyscy razem to nigdy nie jest nudno:-)

      Usuń
  2. Na wyrywki no szok :D Ale z drugiej strony to może być bardzo ciekawy sposób na czytanie i odkrywanie ciągle tej samej powieści na nowo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaka gimnastyka dla umysłu! Przecież zanim się człowiek zorientuje, w którym miejscu akcji się znalazł...;-)

      Usuń
  3. Sklejone z sobą kartki!
    Że też nie wpadłam na to licealistką będąc zmuszaną do zgłębiania niektórych ciężkostrawnych lektur...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, że Mamuśka opowiadała mi kiedyś, że mieli z Ojcem Dyrektorem książkę, którą oboje natychmiast chcieli czytać. Mój Ojciec czyta szybciej, więc Mama pozwoliła mu zacząć powieść, a potem oderwali część, którą Ojczulo już miał za sobą i w ten sposób mogli czytać oboje. Książka oczywiście była potem w kawałkach:-)

      Usuń
  4. A może właśnie zna tak dobrze, któryś raz czytając, że już pozostałych, brakujących fragmentów nie potrzebuje, bo umie je sobie sam w myślach dopowiedzieć ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też tak myślę; to już jest wyższa szkoła czytania "Potopu":-)

      Usuń
  5. :-))) Co do poprzedniego wpisu - mimo wszystko to fajnie, że ktoś się interesuje.
    A co do podobieństw to przychodzi taki moment, że progenitura wraca z paną na usta do domu i wrzeszczy - a bo ja jestem taki, a taki i MAM TO PO TOBIE! (moja wina, moja wina).
    Fajnie są "ci drudzy":-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, masz rację, lepiej, że się interesują niż mieliby się odcinać od rodzin grubą kreską. Tylko wciąż wzdycham nad częśtotliwością tych wizyt... :-)
      Drudzy są naprawdę fajni. Już siódmy rok nam leci po ślubie, więc mogę tak powiedzieć i nikt mi nie zarzuci, że "tak fajnie to tylko jest na początku... poczekaj aż...";-)

      Usuń