Wyznanie wiary

niedziela, grudnia 20, 2015

Wierzę w jednego Boga. 

I w to, że każdy może mieć swojego, ulepionego na własne, niedoskonałe podobieństwo. Lub nie mieć żadnego. Nie nadaję się do żadnej religii, choć do każdej, która mówi 'kochaj' pasuję.
Nie chodzę do kościoła. Już nie. A jednak czasem muszę pójść, bo inaczej nie zaznam spokoju. Zawsze idę do tego, w którego ramach dorastałam, lecz wiem, że w każdym innym spokojnie potrafiłabym odnaleźć swojego Boga.
Nie cierpię ram. I potrzebuję ich, żeby czuć się bezpiecznie.
Wierzę, że jestem kowalem swego losu, mogę wszystko, jeśli tylko mocno zapragnę. I jednocześnie czasem nie mogę nic, choćby wiara i nadzieja moja nie zachwiały się na milimetr. Mam wolną wolę, mogę wybierać własne ścieżki, a jednak przeznaczenie i karma muszą się dopełnić.
Miłość jest w stanie pokonać wszystko. A czasem sama miłość nie wystarczy.
Wierzę, że naprawdę możesz kochać tylko jeden raz w życiu. I że to bzdura największa. Kochać można nieskończenie wiele razy. Za każdym razem najmocniej.
Nie istnieją ludzie ani rodziny idealne. Moja jest idealna w swej niedoskonałości.

Siedzimy na dywanie w salonie. Z boom boxa sączy się Cicha noc. Na kanapie pochrapuje Rudolf. Patrzę na nią i czuję, że zaraz się ze mnie uleje.

Wierzę w każde słowo, które nucę.

Rozumiem już, że Boże Narodzenie jest nie tylko dla tych wierzących. Kiedyś tego nie pojmowałam.

Dotarło też do nas, że nasze dzieci nie będą miały jego oczu i mojego uśmiechu, napisałam w poprzednim życiu.
O, próżności!
O, człowiecze małej wiary!
Ona ma jego oczy. A kiedy na nią patrzę, widzę w nich własne odbicie.
Mój uśmiech w jej oczach od niego.

Jak ja jej to wszystko wytłumaczę? Jest coraz mniej pytań, na które potrafię odpowiedzieć jednoznacznie. Choć wierzę, że właściwe słowa przyjdą same.

Pełna jestem sprzeczności, tworzę jakąś płynną, wciąż zmieniającą się całość. Choć mam wrażenie,że jest w niej jakaś logika, a ja wciąż taka sama.

Jestem przepełniona wszystkim po brzegi. Ale wiem, że jest we mnie jeszcze sporo miejsca na nowe.

Magia Świąt.

I znów się rozpłaczę, słysząc "When a Child Is Born".
W tym roku inaczej niż zwykle.

You Might Also Like

8 komentarze

  1. Oj, jak trudno jest mi się przestawić na Litermatkę;) Ale.. jak przeczytałam o "when a Child is Born", to jakoś tak aż się zatrzymałam na chwilę...dłuższą. I różnie może być, bo są różne przypadki, ale dlaczego ma być u Was 'różnie'? będzie tak jak sobie to wszystko ułożycie, przecież Super Rodzice wychowują Super Córkę :) buziaki Ż.!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krótkoszłapko, przyzwyczaisz się, mnie przyszło to zaskakująco łatwo. Człowiek chyba raz na jakiś czas potrzebuje nowej skóry;-)
      Super Rodzice wychowują Super Tasmańskiego!;-)

      Usuń
  2. To magia każdego dnia z dzieckiem...zwykle rzeczy stają się niezwykłe, odkrywasz wszystko na nowo patrzysz ba świat oczami swojego dziecka... i nie ważne ile masz tych dzieci bo za każdym razem jest tak samo ..odkrywasz to idąc reka w reke z maluchem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    2. Sama lepiej bym tego nie ujęła:-*

      Usuń
  3. ps a ja twierdzę od początku ze Ona jest Wasza Litermatkowa i Inzynierowa od samiuskiego poczatku twn wdzięk uśmiech ruchliwość! :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nicole, ostatnio Mąż Mój stwierdził, że on nie wie jakim cudem, ale Fruzia ma nasze geny. No ma, jak w mordę strzelił!;-)

      Usuń
  4. Fruzia to w końcu Wasze dziecko to jak ma nie by do Was podobna? Jedyna i niepowtarzalna :) Święta Bożego Narodzenia to taki magiczny czas, mnie trochę do tej magii brakuje śniegu ale nie zawsze można wszystko mieć :) Samych radości z odkrywania świata na nowo i wszystko co tylko sobie wymarzycie niech Wam się spełni :) Buziaki :*

    OdpowiedzUsuń