O uziemieniu

poniedziałek, listopada 30, 2015

Blimey, powiedziałaby Pierwsza Matka Przełożona, a potem wybuchnęłaby śmiechem. Też chcę mieć tak dobry humor jak ona, kiedy będę na emeryturze i będę sobie dorabiać to tu, to tam, bo chcę, a nie muszę (jak wrócimy do ojczyzny, to chyba jednak będziemy musieli.) Pierwsza Matka Przełożona żadnej pracy się nie boi i potrafi znienacka zaskoczyć cię u weta, rejestrując twojego psa na obcięcie jajek. A potem go wyrejestrować, ku uldze wszystkich zebranych.

Ja częściej mówię kurwa, ale może powinnam zacząć praktykować coś bardziej szlacheckiego. Z przekleństwami mam taki problem, że nie wiem, co byłoby lepsze dla Fruzi - nasiąknąć polskimi, czy raczej angielskimi wulgaryzmami, choć w sumie moje dylematy są bez znaczenia, bo zarówno te pierwsze jak i drugie są jednakowo rozpoznawalne w obu naszych krajach. Myślę jednak, że ostatnio mamy zdecydowaną przewagę polskich ladacznic nad angielskimi fakami. Dla obrony własnej dodam, że jak Fruzia śpi.

No więc nie lecimy. Nie zobaczymy się z bliskimi i znowu nie zjemy wspólnie pierogów Bodka. Kocur nie będzie świadkiem zmiany mojej fryzury. Nie napijemy się z Wielkim Bratem wódki na Ranczo. A przynajmniej nie w okołonoworocznych okolicznościach przyrody. Trzeba było odwołać chrzciny. Bilety przepadły. Jesteśmy uziemieni. Bóg raczy wiedzieć, na jak długo. *

Nie oszukujmy się,  pierwszego dnia od tamtego telefonu frustracja była ogromna. Drugiego też. I trzeciego. Ale w okolicy czwartego wieczoru jak zwykle poszliśmy po rozum do głowy. Mamy Fruzię. MAMY FRUZIĘ i to jedno się nie zmieni. To będą pierwsze Święta, kiedy nie będziemy zastanawiać się, kiedy i czy w ogóle. W obliczu takiego luksusu wszystko inne jakoś traci na znaczeniu. (Nawet fakt, jak bardzo Zamroczona potrafi wyprowadzić człowieka z równowagi. A konkretnie dwóch człowieków. Potrafi tak wyprowadzić z tej równowagi, że nawet Fruzia się zdziwiła, kiedy porwałam ją z fotelika w trakcie posiłku i nie zważając na nieme zdziwienie córki, ruszyłam z nią do drzwi obok i z furią w nie przyłożyłam. Zapukałam znaczy. Nawet rzęsiste łzy Zamroczonej i jej wyjcowate 'bo wyyyyy... yyyyyy..... nie rozumiecie... yyyyy..... przez coooo .... yyyyyy ... jaaaaa przechodzęęęęęę!' nie zmiękczyły mojego i tak miękkiego serca. Choć dziś już się z tego śmieję. Dawno nie widziałam takiego show.) Rudolf na pewno docenia taki obrót sprawy. Ominie go psi hotel i załapie się na świąteczną wyżerkę z rodziną u boku. Mamuśka nie będzie się denerwować naszym lotem ("Boże, ja chyba jajo zniosę, jak wy będziecie lecieć"), co w jej osobistym konkursie na najbardziej stresujące chwile plasuje się zdecydowanie wyżej niż jej własny lot. Który uskuteczni w lutym wraz z resztą Rodziców w ramach kampanii skoro-wy-nie-możecie-to-my-się-stawimy-choć-trochę-później. A poza tym... skoro cała świąteczna przerwa tu, to znowu przyjedzie paczka. Paczka, moi drodzy. PACZ-KA. Paczka nie zastąpi nam chwil z bliskimi, o nie, ale gdybyście tylko wiedzieli, jaka to radocha otwierać wielkie pudło pełne dobrego żarcia, książek i prezentów...! To takie przypomnienie klimatu z dzieciństwa, kiedy człowiek przebierał nogami, przegryzając karpia, bo przecież te prezenty tam, pod choinką! Czekają!

To był listopad z dość irytującą sekwencją zdarzeń. Żadne z nas nie potrafi jednak zbyt długo oddawać się zrzędzeniu na podły los. Po raz kolejny stawimy czoło emigracyjnemu opłatkowi. Czwarta Wigilia na skypie. Szkoda, że nie powiemy sobie "za cztery dni widzimy się w Town"...

Ale to będzie pierwsza Wigilia w nowym, tak długo oczekiwanym składzie.

* Nie pytajcie, dlaczego. To długa i dość nudna historia.

You Might Also Like

8 komentarze

  1. Szkoda... tylko Rudolf się ucieszy

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie miałam zapytać, dlaczego - ale dobra, nie wnikam w takim razie :) Szkoda, i nie szkoda - bo Fruzia i pierwsze wspólne Święta na pewno Wam to wszystko z nawiązką wynagrodzą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, my i tak cieszymy się na te Święta. Rok temu patrzyliśmy tęsknie na puste nakrycie (zostawione specjalnie dla ludzika, na którego czekaliśmy, obok tego tradycyjnego dla zbłąkanego wędrowca) i marzyliśmy, żeby kolejna Wigilia była już z nowym lokatorem. No i będzie. Jest dobrze:-)

      Usuń
  3. Przykro mi, ale najważniejsze, że nie będziecie sami, bo macie Fruzię i to będą na pewno wyjątkowe i piękne święta ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie. A poza tym co roku powtarzam sobie, że to kolejne Święta, kiedy wszyscy jesteśmy zdrowi - i niech tak zostanie. Wszystko inne to tylko drobne niedogodności. Mniej lub bardziej irytujące, ale drobne.

      Usuń