O nadziei

środa, listopada 11, 2015

Rozmawiam ze Strażniczką, która przybyła na swoją - trzymajmy mocno kciuki - ostatnią kontrolną wizytę. W zasadzie nie muszę nic mówić na temat Fruzi, bo dziecię samo opowiada o sobie soczystą mową własnego, ruchomego ciała. Wykorzystuję więc moment pomiędzy kolejnymi westchnieniami zachwytu Strażniczki i zgrabnie wtrącam zaplanowany wcześniej wątek.
- A powiedz mi, proszę - zaczynam, uśmiechając się od ucha do ucha - kiedy właściwie moglibyśmy pomyśleć o kolejnym dziecku?
I natychmiast dostaję własnym pytaniem w twarz.
Z Mężem Mym już to przerobiłam, następną osobą mógłby ewentualnie być ginekolog, ale żeby jakaś opieka społeczna miała mi mówić, kiedy możemy sobie zrobić dziecko?
Strażniczka zaczyna się śmiać, co biorę za dobrą monetę, bo ona nie śmieje się ot tak. Ona musi człowiekowi ufać, żeby pozwolić sobie na takie frywolne zachowania. Więc też się cieszę, co się będzie kobieta sama radować.
- Teoretycznie między Fruzią a ewentualnym młodszym rodzeństwem idealnie byłoby utrzymać dwuletnią różnicę wieku - mówi w końcu. - Poza tym te dwa lata pozwalają na zbudowanie trwałej więzi.
Chwytam się tego 'teoretycznie'.
Wyliczenia zrobiłam już wcześniej. Za długo.
Czekam na ciąg dalszy.
- Ale... - słyszę w końcu.
Podoba mi się to.
Teoretycznie i ale. Czasem naprawdę je lubię.
Rozmawiamy. Notes Strażniczki zapełnia się notatkami.

To było tak niedawno.
Nie-tak-dawno.
Dwa lata wstecz, w niewygodnym rozkroku, z miliardem pytań, gdybań i co-jeśli.
Bez widoku na wkrótce-rodzicielstwo.
Rok wstecz, wciąż miliard pytań, ale już wiemy, że się stanie.
Dziś. Fruzia.
Za rok o tej porze, mam nadzieję, będziemy rozmawiać o nowym lokatorze. Lokatorce?

Z bez-nadziei i bez-dzietności do normalności. Względnej.;-)

Nie tak dawno. Nie-tak-dawno.

To jest możliwe, mówię Wam. Wam, które wciąż czekacie. Nieważne, jaką drogą idziecie. Każda jest dobra, jeśli jest Wasza.

To Naprawdę Jest Możliwe. 

You Might Also Like

8 komentarze

  1. Smutno jest być jedynakiem, dlatego z całego serducha życzę Fruzi rodzeństwa. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Również życzę rodzeństwa. Będę nadal z ciekawością śledzić Wasze losy i może częściej się odzywać, bo czytam :) Najczęściej od Brytusi do Ciebie wchodzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy i zapraszamy serdecznie!:-)

      Usuń
  3. Wow ale macie tempo! Podziwiam, że przy tak małym dziecku już myślicie o drugim.. Zatem trzymam kciuki za to marzenie ☺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inesko, trzeba kuć żelazo, póki gorące. Chcemy wyjechać z Krainy Deszczu ze skompletowaną rodziną, a tutaj mamy przetarte szlaki adopcyjne. Wątpię, żeby udało nam się adoptować w Polsce po powrocie. A poza tym zawsze chcieliśmy mieć więcej niż jedno dziecko (swego czasu jedno to było niedoścignione marzenie...), więc nie ma na co czekać:-)

      Usuń
  4. No i świetnie :) U nas na razie decyzji o Bąblowym rodzeństwie nadaliśmy status "zawieszona", lecz chyba (ze względu na wiele czynników z Bąblem absolutnie niezwiązanych) coraz bliżej nam do jej zupełnego anulowania...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, najważniejsze, że macie Bąbla!! Będę jednak trzymać kciuki, żeby ułożyło się po Waszej myśli, cokolwiek to znaczy:-)

      Usuń