O Wyższej Szkole Zapinania Pieluch

poniedziałek, października 12, 2015

Życie z nią to alpejska mieszanka nawracającego deja vu, dnia świra oraz braku pomysłów na wyrwanie się z tego zaklętego kręgu.

Podczas zmiany pieluchy fika. (Wszystkie dzieci fikają, już słyszę.) Kiedy pozbędę się mokrej, leży zadowolona z nogami w górze. (No przecież wszystkie dzieci uwielbiają wietrzyć tyłeczki.) Kiedy usiłuję założyć jej czystą, zaczyna się show. (Wam też?) Wygląda to jak breakdance na poziomie advanced. Do pierwszego przylepca działa jeszcze rozpraszanie, zabawianie i ulubiona zabawka do gryzienia (każdego dnia inna, więc trzeba być na bieżąco.) Za to przy drugim przylepcu nie działa już nic. Drugi przylepiec obrósł już legendą, bo nie mam na niego (nią) siły. Choćby nie wiem jak dobrze szło mi rozpraszanie, zabawianie i próba jeszcze szybszego niż zwykle zapięcia pieluchy po OBU stronach - a zważcie, że powoli dobijam do prędkości światła - wystarczy, że dotknę legendarnego przylepca nr 2, a Fruzi już nie ma. To znaczy jest, ale na pewno nie na macie i na pewno nie z porządnie zapietą pieluchą. Przysięgam, że nie wiem, o co jej chodzi, ale najwyraźniej z prawym przylepcem ma mocno na pieńku. (Ale też trzeba jej oddać, że jest nad wyraz konsekwentna.)

A może to ja popełniam gdzieś błąd, który może zaciążyć na jej dorosłym życiu?

Czy ktoś mógłby mi polecić jakiś wychowawczy bestseller,w którym znajdę rozdział dotyczący zakładania pieluch z naciskiem na prawy przylepiec?

You Might Also Like

10 komentarze

  1. Szukaj rozdziału pod tytułem "ćwiczenia refleksu "☺

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczynaj od prawego przylepca!
    Oraz: Tak, my też tak mamy. Bierzemy Potomkę podstępem i w tak zwanym między czasie (między założeniem pieluchy a zapięciem body na ten przykład) sadzamy ją i poprawiamy obwolutę na plecach. Może Fruzia chciałaby stanąć na moment zapięcia jednego z przylepców?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Próbowałam zaczynać od prawego, ale się zapominam 9 na 10 razy. A ten jeden raz, kiedy pamiętam, kończy się tak samo, tyle że problem jest z lewym;-) Oooo tak, jestem pewna, że będzie chciała stanąć, wśród całej masy zabiegów rozpraszających tego akurat nie próbowałam! Zatem jutro debiut!

      Usuń
  3. Po roku jest gorzej ;) Ale nie zdradzam szczegółów ;) Pozdro!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Juti, nie strasz!;-) A swoją drogą to nie przypominam sobie, żeby Lucasy w Różowej aż tak strasznie uciekały przed czystą pielucha. Ale może moja pamięć jest wybiórcza. Albo winny jest fakt, że jak się ma do przebrania całą gromadę bejbików, to człowiek jakoś mniej się nad nimi rozczula. Szast prast i po krzyku. A ze swoim to się nagle certoli jak z jajkiem, ha ha!;-)

      Usuń
  4. Kochanie potwierdzam opinie Juti po roku jest trudniej Ala siada i w ogole nie chce zakladac pieluchy takze trzeba sie niezle nagimnastykowac :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie, nie, nie przyjmuję tego do wiadomości! To jakaś zmowa!;-)

      Usuń
  5. Pamiętam, że któremuś ze swoich zakładałam na kolanach, tzn. kładłam sobie pieluchę a następnie dzieciaka i zapinałam dociskając odrobinę:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ha ha, wyobraziłam sobie to dociskanie:-))

      Usuń