Fruzia - odsłona siódma

wtorek, września 29, 2015

Ma dwa zęby, z których szybko nauczyła się korzystać. Chrupka z polskiego sklepu rozpracowuje w dwie minuty, zaś mój palec zająłby jej prawdopodobnie minutę dłużej, gdybym tylko jej na to pozwoliła. Namiętnie gryzie, żuje i memła metki. Te doczepione do misiów, miękkich klocków, kocyków i pieluch tetrowych. Niedawno zorientowałam się, że jeszcze chwila, a z metki od Kulfona nie zostanie wiele, rzuciłam się więc na dobytek córki z misją odmetkowania go. A jednak wciąż odnajduję nowe. Może one odrastają?

Kiedy poprosimy o buziaczka, natychmiast wytyka język i sprzedaje nam najbardziej soczystego całusa na świecie. Ale nie tylko nam. Równie chętnie całuje inne dzieci, często ku ich bezbrzeżnemu zdziwieniu, swoje odbicie w lustrze, pluszaki i Rudolfa. Lustra (całe dwa w łazience, wow!) mamy oślinione, miśki są mokre, a Rudolf... Cóż, ten jest szybszy niż Fruzia i kiedy widzi ją zbliżającą się na niebezpieczną odległość, sam zaczyna pędzlować jej twarz jęzorem.

Rusza się nieustannie. Nie-us-tan-nie. No mercy, matka. Kręcą ją wszelkie próby przemieszczania się, więc na brzuchu potrafi już zawędrować tu i ówdzie. Łóżeczko notorycznie przemierza wzdłuż i wszerz. Najlepiej wychodzi jej kręcenie się wokół własnej osi z małymi odchyleniami na boki oraz cofanie się. Jest dość uparta w tych próbach, czuje, że może więcej, więc podciąga kolana pod brzuch i ... i nie bardzo wie, co z tym ruchem uczynić dalej. Dwa razy udało jej się przesunąć do przodu i była bardzo z siebie zadowolona, ale jak dotąd, nie powtórzyła tego wyczynu. Choć czuję w kościach, że moje beztroskie (?) dni są policzone.

Ma swoje ulubione książeczki. Numer jeden to zdecydowanie "Mały kotek". Wystarczy, że zobaczy okładkę i usłyszy:

"Pewien bardzo mały kotek ciągle chował się za płotek
Taki mały w wielkim świecie bać się może - sami wiecie."

a od razu buzia jej się rozjaśnia w szerokim uśmiechu.

Numer dwa to, jak na przyszłe dwujęzyczne dziecię przystało, angielski wybór. "Baby, boo!"
"(...) Baby knows just what to do
Baby, baby, where are you?
Boo!
Pekaboo, it's you!"

W tym momencie Fruzia odnajduje swoją buzię w dołączonym do książki lusterku i bacznie się sobie przygląda. Po czym, rzecz jasna, daje swojemu odbiciu buziaka. Mały narcyz.

Zaczęła spać na brzuchu. Kładę ją na plecach lub na boku, a ona jednym zwinnym ruchem przewraca się na brzuch. Kulfon przy twarzy, łapki zgięte w łokciach. To tylko uzmysławia mi, że rośnie i rośnie. Większość Lucasów powyżej 6 miesiąca w Różowej Chmurce spała właśnie w ten sposób.

Jest towarzyska, rozchachana i głośna. W księgarni tak ją rozbawił widok regałów z książkami, że dawała temu wyraz przez cały czas mojego buszowania między półkami. Wzbudziła zainteresowanie kasjerek i klientów, ale nic sobie z tego nie robiła. Piszczała i śmiała się dalej. Na przyjęciu urodzinowym Amelki rozprawiała w najlepsze o wszystkim, wybijając się wokalnie ponad hałas panujący w całym domu. A był niemały.

Niestety, ta reguła obowiązuje też w drugą stronę. Jak Fruzia zacznie ryczeć, to ratuj się kto może! Spanie nadal ją nie interesuje, musi więc głośno oprotestować niemal każdą próbę ułożenia ją do snu. W zależności od stopnia zmęczenia, czasem trwa to trzy sekundy, tak pro forma, częściej kilka minut, w wyjątkowych sytuacjach dziecię wyje, zasypia, wyje, zasypia... i tak w kółko. A nam uszy puchną. Na palcach jednej ręki mogę policzyć sytuacje, kiedy zasnęła bez szemrania. Raz padła podczas zmiany pieluchy, ale wtedy wróciliśmy z jakiejś imprezy i Fruzia nie miała z Morfeuszem szans. Najwyraźniej córka nasza uważa sen za stratę czasu.
- Zupełnie jak ja! - cieszy się Babcia Mamuśka.

Inżynier Pifko też się cieszy. Z tego, że córka je wszystko, co jej podamy ("Będzie kochać jedzenie!"; czyt: będą razem gotować i smakować) i z widocznego sportowego potencjału. Już nawet się z nim nie sprzeczam, bo widzę, że z tą energią naprawdę trzeba coś zrobić.
- To kiedy zaczniesz ją trenować? - pytam zrezygnowanym tonem, kiedy Fruzia daje w kość, wbijając mi ruchome części ciała w żebra lub lewego cycka. Zawsze lewego.
Pifko tylko się śmieje i snuje wizje naszej rodziny, biorącej udział w rodzinnych biegach.

Tylko nie przełajówki, błagam!

You Might Also Like

2 komentarze

  1. Ala tez uwielbia kotkaaa super baja :)))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiadomo, kuzynki!:-) My mamy jeszcze dwie książeczki z tej serii, o koziołku i żabce, też świetne. Jak będziemy w Polsce, to muszę upolować ich więcej.

      Usuń